5°C zamglenie

Uczył, jak cudowną rzeczą jest muzyka

 Uczył, jak cudowną rzeczą jest muzyka

Zmarły w ubiegły piątek Maciej Kaziński, dyrektor Festiwalu Muzyki Dawnej „Pieśń Naszych Korzeni w Jarosławiu” podkreślał zawsze gościnność mieszkańców Jarosławia i władz, które wiele lat temu zaprosiły do miasta festiwal. Sam chętnie wplatał wątki jarosławskie w różne swoje projekty.

Maciej Kaziński urodził się 29 kwietnia 1967 roku w Gdyni. Pochodził z Sopotu. Studiował w Gdańsku, gdzie ukończył Akademię Muzyczną, oraz na Uniwersytecie w Dijon, gdzie zajmował się europejskim menedżmentem kultury. Jako muzyk wyspecjalizował się w grze na historycznych instrumentach smyczkowych, pośród których szczególną miłością darzył violę da gamba. Grał i współpracował z wieloma zespołami muzyki dawnej i tradycyjnej, jak Orkiestra Czasów Zarazy, Collegium Musicum, Bornus Consort, Schola Gregoriana Silesiensis czy Kapela Brodów. Był współzałożycielem Scholi Węgajty - międzynarodowego zespołu, pracującego nad rekonstrukcją średniowiecznych dramatów liturgicznych. Komponował muzykę teatralną i filmową. Był cenionym tłumaczem. Dokonał między innymi przekładów dwóch fundamentalnych dzieł związanych z tradycjami chorałowymi. Były nimi „Historia Muzyki i Hymnografii Bizantyjskiej” E. Wellesz'a oraz „Chorał gregoriański – podręcznik” D. Hiley'a.

Kultury świata przywoził do Jarosławia

W poszukiwaniu korzeni kultury europejskiej odbył wiele wypraw śladami archaicznych kultur muzycznych. Podróżował między innymi do Grecji, Egiptu, Gruzji, Iranu, Syrii, Rumunii, Ukrainy, do południowej Italii, na Sardynię i na Korsykę. Każdorazowo wyjazdy te znajdowały swój oddźwięk w programach koncertowych Festiwalu „Pieśń Naszych Korzeni”, z którym Maciej związany był od początku. Od roku 1993 pracował jako szef biura organizacyjnego Festiwalu Muzyki Dawnej w Starym Sączu, od roku 1996 - po przenosinach do Jarosławia - jako sekretarz festiwalu, a następnie wicedyrektor. Dyrektorem artystycznym Festiwalu „Pieśń Naszych Korzeni” został w roku 2006. Przygotował i przeprowadził trzynaście edycji tego wydarzenia, nieustannie przemyśliwując jego formułę i podstawy ideowe.

Charakterystyczną właściwością jego podejścia do festiwalu, było traktowanie go nie jako serii mniej lub bardziej związanych ze sobą wydarzeń kulturalnych, lecz spojrzenie szersze,
w którym festiwal jako całość stanowi zamknięte dzieło sztuki, które może i powinno wywierać określony wpływ na jego odbiorców. Stąd z kolei wynikał inny ważny aspekt festiwalu, jakim było przełamywanie sztucznego podziału na artystów i publiczność, włączanie uczestników w tworzenie niektórych festiwalowych wydarzeń i nieustanne poszukiwanie odpowiedniej funkcji i właściwego kontekstu dla prezentacji poszczególnych zjawisk kultury.

Muzyka dawna jest jak ikona

Opisując swoje podejście do tego tematu, w wywiadzie dla „Biuletynu Jarosławskiego” wydanego w sierpniu 2012, z okazji jubileuszu XX-lecia festiwalu, Maciej Kaziński powiedział: „Otóż muzyka dawna jest RÓWNIEŻ nurtem muzealnym, choć jest to ten aspekt, który interesuje nas o tyle tylko, o ile służy – poprzez takie środki, jak instrumenty i techniki wykonawcze – do uczynienia czegoś dawnego „żywym” i wpisania tego zjawiska w kontekst rzeczywistości przeżywanej dziś i odnoszonej bezpośrednio do nas, współczesnych. Myślę, że można tu użyć porównania z ikoną: ikony, owszem, wiszą w muzeach, gdzie można je podziwiać, badać, ba – obejrzeć w „lepszym” świetle. Czego nie można? Nie można jej dotknąć (prosimy nie dotykać eksponatów!), ucałować, okadzić. Ikona odzyskuje swój sens w cerkwi, pośród zapachu kadzidła, fresków, w półmroku i blasku świec, w towarzystwie śpiewanych psalmów i hymnów, zaprasza do „rozmowy”, do osobistego kontaktu. Odzyskuje swoją funkcję”.

Przekonanie, że muzyka jest darem

M. G. Dávila pisał, że wszelka szlachetna aktywność jest czatowaniem na cud. Cudom poświęcona została ostatnia z dotychczasowych edycji festiwalu. Mówiąc o niej, Maciej stwierdził: „Jesteśmy otoczeni taką ilością materiału byle jakiego, mówię tutaj o materiale akustycznym, o fonosferze, o tym co wdziera się w nasze uszy bezlitośnie - a my nawet nie mamy powiek, żeby te uszy sobie zamknąć - że zapominamy o tym, jak cudowną rzeczą jest muzyka, jak cudowną rzeczą jest głos...”.

Wydaje się, że w zdaniach tych streszcza się to, co szczególnie Maciejowi Kazińskiemu zawdzięczam – przekonanie o istotności muzyki w biegu spraw ludzkich. Przekonanie o tym, że jest ona darem, który otrzymaliśmy, by móc zbliżać się do Tajemnicy, wobec której, jeśli nie możemy milczeć, to musimy śpiewać.

Maciej nie mieszkał w Jarosławiu, często tu jednak bywał i darzył miasto szczególną sympatią. Znał dobrze jego chwalebną historię, którą widać w kulturze materialnej. W architekturze kamienic czy w pięknych świątyniach, gdzie – dzięki uprzejmości ich gospodarzy – mogą odbywać się festiwalowe koncerty. Podkreślał gościnność mieszkańców i władz, które wiele lat temu zaprosiły festiwal do Jarosławia. Cenił sobie obecność ważnych ośrodków duchowych, jakimi są tutejsze klasztory. Zauważał ambicje i postawy jarosławian, którzy chcą do tradycji miasta nawiązywać. Sam chętnie wplatał wątki jarosławskie w różne projekty.

Obyśmy się tam spotkali

Maciej Kaziński zmarł 14 września 2018 roku. W tekście do tegorocznej książki napisał: 
„Muzyka, a zwłaszcza Święta Liturgia to przedsmak liturgii niebiańskiej. To przedsmak Nieba, gdzie nieustannie Boga chwalą aniołowie. Obyśmy się tam spotkali,
I zgodnym głosem Hosanna śpiewali!”.

Piotr KAPLITA

FOT. STOWARZYSZENIE MUZYKA DAWNA

uczył, jak cudowną rzeczą jest muzyka - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Muzyka, Jarosław miasto - więcej informacji