Reklama

Beatyfikacja dziewięciu Salezjanów męczenników. Wśród nich ks. Włodzimierz Szembek z Pruchnika i ks. Jan Świerc z Przemyśla

Ks. Włodzimierz Szembek z Pruchnika oddał życie za współwięźnia. Został spalony wraz z ośmioma Salezjanami. Wczoraj (6 czerwca) wszyscy zostali zaliczeni w poczet błogosławionych. Uroczystość beatyfikacyjna odbyła się w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. Wśród beatyfikowanych był również ks. Jan Świerc, proboszcz parafii św. Józefa w Przemyślu. Błogosławieni będą czczeni corocznie 23 maja.

Kościół, decyzją Ojca Świętego Leona XIV, włączył w poczet błogosławionych dziewięciu polskich salezjanów męczenników, którzy ponieśli śmierć w niemieckich nazistowskich obozach zagłady Auschwitz i Dachau w latach 1941–1942. Włączył księży: Jana Świerca, Ignacego Antonowicza, Ignacego Dobiasza, Karola Goldę, Franciszka Ludwika Harazima, Franciszka Miśkę, Ludwika Mroczka, Włodzimierza Szembeka i Kazimierza Wojciechowskiego.

Fot. Archidiecezja Krakowska Biuro Prasowe

Beatyfikacja odbyła się w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie, a w imieniu papieża Leona XIV dokonał jej kard. Marcello Semeraro, prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych. Zgodnie z treścią dokumentu mogą być oni odtąd nazywani błogosławionymi i czczeni corocznie 23 maja, w sposób i w miejscach określonych przez prawo kościelne.

Reklama

W uroczystości uczestniczyli mieszkańcy gminy Pruchnik.

FB/CKSIT Pruchnik

Pamiątki po Salezjanach

Po akcie beatyfikacji odsłonięto obraz beatyfikacyjny męczenników salezjańskich, zaś w uroczystej procesji księża z parafii chrztu kapłanów oraz przedstawiciele ich rodzin przynieśli pamiątki związane z życiem nowych błogosławionych. Ciała księży Salezjanów zostały spalone w niemieckich obozach koncentracyjnych w Auschwitz i Dachau, dlatego przyniesiono zachowane pamiątki.

Fot. Archidiecezja Krakowska Biuro Prasowe

Były to: ziemia z Auschwitz, notes z zapiskami ks. Włodzimierza Szembeka, testament ks. Jana Świerca, dyplom doktorski ks. Ignacego Antonowicza, jurysdykcja ks. Ignacego Dobiasza, podanie o śluby ks. Karola Goldy, list posłuszeństwa i okulary ks. Franciszka Ludwika Harazima, obrazek prymicyjny ks. Franciszka Miśki, list z obozu ks. Ludwika Mroczka, oraz podanie o śluby wieczyste ks. Kazimierza Wojciechowskiego. W czasie procesji odśpiewano hymn ku ich czci.

Reklama

Wnuk Włodzimierza Dzieduszyckiego

Ks. Włodzimierzowi Szembekowi (1883–1942) błogosławiony pochodził z jednego z najbardziej znanych rodów arystokratycznych – Szembeków i Dzieduszyckich. Ród Szembeków był związany z Kościołem. Wśród jego przedstawicieli znajdowali się biskupi oraz hierarchowie kościelni.

Bł. Włodzimierz Szembek był wnukiem Włodzimierza Dzieduszyckiego, I ordynata zarzecko–poturzyckiego, znanego przyrodnika, kolekcjonera i założyciela Muzeum Przyrodniczego we Lwowie.

- Ks. Włodzimierz Szembek dzieciństwo spędził w Krakowie wraz z rodzeństwem. Jego brat Jan Szembek w przyszłości został wiceministrem spraw zagranicznych II Rzeczypospolitej i jednym z ważniejszych dyplomatów przedwojennej Polski. Po latach młody hrabia zamieszkał w swoim dworku w majątku Węgierka, prowadząc życie raczej samotne

Reklama

– podaje Katarzyna Szarek, adiunkt Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu.

- Jego matka – Klementyna z Dzieduszyckich Szembek – wniosła w posagu ogromny majątek: Pruchnik koło Jarosławia, liczący ponad 7 tysięcy mórg austriackich. Klucz obejmował folwarki: Pruchnik, Węgierka, Kramarzówka, Tuligłowy, Wola Węgierska, Tyniowice i Chorzów

– dodaje.

Po ukończeniu studiów rolniczych na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1907 roku odbył on praktykę rolniczą w Wielkopolsce oraz praktykę leśną w Małopolsce. Następnie objął funkcję plenipotenta i administratora dóbr rodzinnych matki w Pruchniku i pełnił ją ok. 20 lat.

Reklama

W 1928 roku, mając 45 lat, Włodzimierz Szembek wstąpił do zakonu Salezjanów w Oświęcimiu. W 1934 roku, przyjął święcenia kapłańskie. Pracował jako wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego. W czasie II wojny św. Pracował w Skawinie. Został aresztowany przez gestapo 9 lipca 1942 roku i katowany w więzieniu w Nowym Targu. 16 września trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, gdzie otrzymał numer 60019. Zginął w 1942 roku. Dobrowolnie oddał życie za współwięźnia ks. Walentego Kozaka, który miał zostać zgładzony w odwecie za ucieczkę innego więźnia.

Spotkanie w Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu

W związku z beatyfikacją ks. Włodzimierza Szembeka Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu przygotowało cykl spotkań edukacyjnych przybliżających jego postać.

Reklama

– Dla młodzieży bardzo ciekawe było odkrycie, że ks. Szembek był związany z rodem Dzieduszyckich i że jego historia nie jest oderwana od dziejów naszego regionu. Uczniowie z dużym zainteresowaniem słuchali opowieści o rodzinnych majątkach, ordynacji i powiązaniach Zarzecza z Pruchnikiem

– mówi Piotr Prymon, adiunkt, kierownik Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu, który oprowadzał uczestników po ekspozycji.

– To bardzo ważne, aby pokazywać młodzieży, że ks. Szembek zanim został duchownym, był ziemianinem, człowiekiem wykształconym i odpowiedzialnym za duży majątek. To sprawia, że jego decyzja o wstąpieniu do zakonu nabiera jeszcze większego znaczenia

Reklama

– podkreśla Piotr Prymon.

Część edukacyjną spotkania stanowiła prezentacja poświęcona życiu i działalności ks. Szembeka. Jej autorką była Katarzyna Szarek, adiunkt Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu.

– Chcieliśmy pokazać ks. Szembeka nie tylko jako postać historyczną, ale przede wszystkim jako człowieka wiary i odwagi, którego wybory do dziś poruszają. To przykład heroizmu, ale też świadectwo silnych więzi rodzinnych i lokalnych

– zaznacza Katarzyna Szarek.

Fot. Katarzyna Szarek

Wyjątkową wartością prezentacji była również część ikonograficzna. Młodzież mogła zobaczyć fotografie dotąd nigdzie niepublikowane, pochodzące z archiwum rodu Mycielskich. Unikatowe zdjęcia pozwoliły uczestnikom spojrzeć na postać ks. Szembeka w sposób bardziej osobisty – nie tylko jako bohatera historii i męczennika, ale również jako człowieka żyjącego w konkretnym świecie, wśród rodziny i miejsc, które dziś nadal istnieją na mapie regionu.

Reklama

– To ogromna wartość, gdy możemy pokazać młodzieży materiały źródłowe, zdjęcia, których nie zobaczą w internecie ani w podręcznikach. Dzięki temu historia staje się bliższa i bardziej autentyczna

– dodaje Katarzyna Szarek.

Planowane są kolejne spotkania.

 

 

 

 

 

 

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/06/2026 13:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo EkspresJaroslawski.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości