5°C bezchmurnie

Gmina tonie w długach, ale wójt Kotliński zadowolony

zdjęcie: Wywiad z wójtem gminy Roźwienica

Wywiad z wójtem gminy Roźwienica Tomaszem Kotlińskim

 

Jak pan ocenia obecne zakusy na przeprowadzenie zmian w ordynacji wyborczej i w samorządach?

– Samorządy przez ostatnie dziesięciolecia były postrzegane jako twór, który się najlepiej udał. Od jakiegoś czasu okazało się, ze samorządy też nie są fajne. Okazało się, że w samorządach są kliki, ze są złodzieje, ze wójtowie mogą urobić mieszkańców, by ich wybierali. Zawsze trafi się jakaś czarna owca, ale to nie jest tak, że od razu wszyscy są tacy. To nie jest, ze da się mieszkańców kupić, by wygrać wybory. Ja jestem piąta kadencję. Gdy wójta wybierała rada, można było cos radnemu obiecać, ale gdy w mojej gminie idzie do wyborów dwa i pół tysiąca ludzi, nie wyobrażam sobie, jak mam ich urobić. I to po raz czwarty z kolei. Poza tym nie słyszałem, patrząc też na sąsiednie gminny, by były tam afery, by tworzyły się tam kliki, nie wiem, skąd te pomysły się biorą. Jestem pewny, że to jest na potrzeby chwili. Bo trzeba obrzydzić samorządy, by przyjąć nową ordynację wyborczą.

 

Czy przekazanie części szkół stowarzyszeniu miało być panaceum na gminne długi?

– Mamy dwa zespoły szkół i trzy odrębne podstawówki. W sumie 508 dzieci objętych subwencją. Ale jeśli mamy w klasach 4, 5, 6, 7 dzieci, o czym my mówimy? Trzeba było szukać rozwiązań. Stowarzyszenie na rzecz Edukacji, Kultury Gminy Roźwienica powstało parę lat na potrzebę przejęcia przedszkoli, gdy uczestniczyliśmy jako gmina w Podkarpackich Ośrodkach Przedszkolnych w ramach Związku Gmin Ziemi Przeworskiej. Po zakończeniu projektu stowarzyszenie przejęło także przedszkola. Ale także jako podmiot, który w tamtym czasie, a nawet jeszcze dzisiaj, ma inne możliwości pozyskiwania środków finansowych. Powstało z inicjatywy dyrektorów szkół i nauczycieli. Dwa lata temu wie malutkie szkoły były bardzo zagrożone: w Cząstkowicach i Woli Roźwienickiej. Szkoły miały po kilkanaście dzieci. Powstał pomysł przekazania ich stowarzyszeniu. W jednej szkole jest na dzisiaj 14 dzieci, w drugiej 9. Po przystąpieniu do reformy oświatowej stanęliśmy przed poważnym problemem. Po pierwsze po wygaśnięciu gimnazjów przybywa nam cztery oddziały szkolne w ramach tych samych dzieci. Na każdy oddział potrzebujemy minimum 150 tys. zł. Łatwo policzyć to 600 tys. zł dodatkowych wydatków z budżetu gminy, na które nas nie stać. Przedstawiłem kilka pomysłów. Jeden z nich to połączenie szkoły w Węgierce i Woli Węgierskiej w jeden organizm i uczyć ich w obu budynkach. Rozpoczęły się protesty nauczycieli. Kolejnym możliwym do zrealizowania pomysłem jest przekazanie szkół stowarzyszeniu. Będzie po osiem klas, ale obniżymy koszty obniżając pensje nauczycieli. Niestety, rozpoczęły się protesty, a pani kurator wydała opinię negatywną.

Co będzie dalej, skąd weźmiecie pieniądze, bo gmina jest bardzo poważnie zadłużona?

– Nie wiem, jak dalej będzie. Pewnie oszczędności pójdą w kierunku łączenia klas, w moim pojęciu niekoniecznie będzie dobre. Do tej pory jako samorząd finansowaliśmy autokary na wycieczki szkolne, będą to musieli wziąć na siebie rodzice i przede wszystkim będą zwolnienia nauczycieli.

A co z zadłużaniem gminy, na utrzymanie szkół pan nie zaciągnie kredytu, a jak z realizacją codziennych zadań? Na co was stać, jeśli zadłużenie gminy wynosi 12 mln zł, a budżet gminy 23 mln zł, w tym 8 mln przeznaczonych jest na 500 plus?

– Ja się nie martwię kredytami. Gmina jest zadłużona, ale dzięki temu mamy sto procent kanalizacji, sto procent wodociągów, mamy ponad 90 procent asfaltów do domów mieszkalnych. Z mojej perspektywy ja mam problem, bo z tymi finansami musze co roku jakoś walczyć, muszę szukać oszczędności, by tych pieniędzy nie wydawać. Ale mam też komfort. U mnie nie ma za drzwiami kolejki, że droga dziurawa, że kanalizacji nie, że wody nie ma. Mieszkańcy z tego korzystają. Dziś przeczytałem taki artykuł, że dotacje unijne doprowadziły samorządy do zadłużenia. To jest prawdą. Robiliśmy kanalizację w sześciu miejscowościach na raz w ciągu dwóch lat, poddaliśmy termomodernizacji osiem budynków wiejskich na raz. To wydatki milionowe. Wybudowaliśmy szkołe w Woli Węgierskiej bez dotacji. Zmodernizowaliśmy starą część kanalizacji, ujęcie wody, robiliśmy na raz asfalty na drogach, na raz robione było scalenie sześciu miejscowości gminy i samorząd umarzał podatki rolnym rolnikom na kwotę 1 mln 200 zł. To nie są pieniądze stracone, to jest nowa perspektywa: polepszenie pracy rolników, powiększenie działek, otwarcie terenów pod inwestycję. Mamy takie zadłużenie, ale chcieliśmy inwestować, chcieliśmy wykorzystać środki unijne, które były dostępne. Dziś już jest trudniejsza perspektywa unijna. Uważałem że każda rzecz ma swoje pięć minut. Myśmy wsiedli do tego pociągu, który jechał.

Dziękuję za rozmowę.

Miejsce zdarzenia mapa Jarosław


wywiad z wójtem gminy roźwienica - komentarze opinie

  • gość 2018-04-09 13:22:10

    Treść komentarza...

Dodajesz jako: Zaloguj się

Samorząd, Roźwienica - więcej informacji