14°C bezchmurnie

Las to jedno wielkie cmentarzysko

Nikogo nie zdradziła, była wierna do końca. Legenda mówi, że zginęła z okrzykiem na ustach: „Niech żyje Pol…” i w tej chwili dosięgła ją zdradziecka kula – mówił o „Baśce” Puzon w homilii ks. archiprezbiter Andrzej Surowiec podczas polowej Mszy św., którą odprawił w Lesie Kidałowickim wraz z proboszczem parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Jarosławiu ks. prałatem Marianem Nabrzyskim w niedzielę 10 czerwca.

W 74. rocznicę (9 czerwca) rozstrzelania przez niemieckiego okupanta Czesławy Puzon zwanej „Baśką” w Lesie Kidałowickim zebrali się członkowie rodziny młodych, rozstrzelanych żołnierzy AK, władze samorządowe różnych szczebli, przedstawiciele instytucji, służb mundurowych, stowarzyszeń, a także poczty sztandarowe szkół i organizacji, kompania WP, harcerze. Organizatorem uroczystości było Stowarzyszenie „Ocalić przeszłość dla przyszłości”. Stowarzyszenie, które kilka miesięcy temu powstało z inicjatywy Iwony Zelwach, nauczycielki historii w Zespole Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących w Jarosławiu i Jerzego Czechowicza, przewodnika turystycznego, kolekcjonera, autora przewodników i książek o historii Jarosławia.

Spotkanie na skraju lasu, gdzie ponad 70 lat temu odbywały się dramatyczne sceny, było lekcją historii nie tylko dla młodzieży, ale również dorosłych. – Tu byli rozstrzelani ludzie, najlepsze córki i synowie tej ziemi. Cały Las Kidałowicki to jedno wielkie cmentarzysko – mówił ks. A. Surowiec w swojej homilii. – To bohaterowie, wielcy ludzie, którzy nie zdradzili. Wśród nich jest Zbigniew Kopeć - 23 lata, rozstrzelany 13 lipca 1944 roku. Wśród nich Władysław Półtorak, najmłodszy żołnierz Armii Krajowej, 17 lat, rozstrzelany 2 lipca. Wśród nich jest ta szczególna postać dnia dzisiejszego, 25 lat, Czesława Romana Puzon, którą bliscy nazywali Baśką. Rozstrzelana 9 czerwca 1944 r. Wraz z nią była rozstrzelana Maria Ziemnicka, lat 40. W tym grobie znaleziono także nieznaną dziewczynę lat 17, mężczyznę około 30 lat i mężczyznę około 40 lat. Niepokorni, AK-owcy, potajemnie i wbrew prawu niemieckiemu, ekshumowali te osoby i przenieśli do wspólnego grobu Armii Krajowej na jarosławskim cmentarzu – przypominał historię lat wojennych ks. archiprezbiter. Swoją uwagę skupił na harcerce „Baśce” Puzon, która pod okiem Gestapo prowadziła działalność konspiracyjną podczas pracy w jarosławskim starostwie. Wspomniał także braci Prośbów, ale nawiązał również do patrona miasta bł. o. Michała Czartoryskiego, którego święto miasto obchodziło w sobotę, 9 czerwca.

Wydarzenia z 1994 roku przypomniał Jerzy Czechowicz. Zapowiedział także, że w lipcu zostanie wyemitowany film nagrywany kilka tygodni temu przez TVP Rzeszów w Lesie Kidałowickim z udziałem jarosławskich uczniów. Prezes Stowarzyszenia „Ocalić przeszłość dla przyszłości” Iwona Zelwach podziękowała wszystkim za pomoc w przygotowaniu uroczystości. Podkreśliła, że zorganizowała ją dla członków rodzin młodych ludzi, którzy zostali tu rozstrzelani: – To dla pana Kazimierza Kopcia, pani Pauliny Gierczak, pana Czesława Kłosowicza, dla pani Józefy Koś, którzy stracili swoich braci. Chylę czoła przed nimi, za to, że przekazali mi swoje wspomnienia i wspólnie mogliśmy napisać scenariusz do reportażu – podkreślała.

Ekz

Fot. Ewa Kłak-Zarzecka

Las to jedno wielkie cmentarzysko komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ludzie, Jarosław - więcej informacji