Reklama

Matka radnej sprzedaje miastu kwiaty, radny prowadzi imprezy miejskie za pieniądze. Oboje nie widzą nic złego w uczestniczeniu w kontroli wydatków na promocję

To co pan robi, to jest podłe! – mówiła do radnego Marcina Nazarewicza radna Dorota Batiuk-Jankiewicz podczas poniedziałkowej sesji Rady Miasta Jarosławia. Radny zasugerował, że powinna wyłączyć się z zespołu kontrolującego wydatki na promocję, a w nich m.in. wydatki na dostawę wiązanek kwiatów i wieńców przez jej mamę. Wtórował jej radny Jarosław Litwiak: - Obraża pan panią Dorotę po raz kolejny. Ja już panu powiedziałem, że poszedł pan trochę za grubo, to się skończy gdzie indziej – mówił, odwołując się do wytknięcia mu przez radnego Nazarewicza pobranie wynagrodzenia za prowadzenie Dni Jarosławia z CKiP, a potem uczestniczenie w kontroli tej jednostki.

Czy rzeczywiście radny Nazarewicz działa podle i „poszedł za grubo”?

Radna Dorota Batiuk-Jankiewicz z Klubu Radnych Wspólnie Zmieniajmy Jarosław (klubu wspierającego burmistrza) dostarczała w latach 2014-2018 do Urzędu Miasta kwiaty, wiązanki, wieńce na różne okoliczności. W przetargach, w których brała udział, ocenie podlegała nie tylko cena, ale także odległość kwiaciarni od ratusza. Ile kwiatów i wiązanek dostarczała, trudno określić, bo w ogłoszeniach przetargów nie ma takich informacji. Znamy natomiast kosztorys ofertowy przetargu na 2023 r. Kosztorys ofertowy (bez cen) obejmuje: 185 większych lub mniejszych wiązanek lub storczyków, 10 wiązanek pod pomnik, 15 wiązanek do darów, 65 różnego rodzaju wiązanek warszawskich, 10 wieńców na nóżkach, 10 wieńców okrągłych.

Gdy 21 października 2018 roku Dorota Batiuk-Jankiewicz została radną miejską z obozu burmistrza Waldemara Palucha, według ustawy samorządowej nie mogła uczestniczyć w przetargach na dostawę kwiatów dla urzędu. 26 listopada zrezygnowała więc z prowadzenia jednej ze swoich kwiaciarni, akurat tej położonej najbliżej ratusza, bo przy ul. Grodzkiej 4. Kwiaciarnię tę, 27 listopada 2018 r., przejęła jej matka, będąca na emeryturze, Marta Batiuk, była radna miejska. I w tej kadencji to ona zajmuje się dostarczaniem kwiatów na urzędowe imprezy i uroczystości.

Reklama

Natomiast radny Jarosław Litwiak, również z klubu radnych WZJ, klubu wspierającego burmistrza, jako radny miejski zawarł w 2022 r., jak podaje w oświadczeniu majątkowym, umowę zlecenie z Centrum Kultury i Promocji na 1 228,57 zł na prowadzenie Dni Jarosławia. Radny prowadził Dni Jarosławia również w 2023 r. Przypomnijmy, że za swoją społeczną działalność radny, podobnie jak i inni radni pełniący funkcję przewodniczących komisji pobiera co miesiąc ponad 1800 zł z miejskiej kasy.

 

Czy to etyczne i zgodne z prawem moralnym?

Należy więc zadać pytanie natury etycznej, czy radna Dorota Batiuk-Jankiewicz, przewodnicząca komisji rewizyjnej, członek zespołu kontrolującego wydatki miasta na promocję w ramach tej komisji, w tym na kwiaty zamawiane przez urząd, może kontrolować jednostki, dla których wcześniej sama świadczyła usługi, a teraz robi to jej matka?

Reklama

Podobne pytanie należy zadać w przypadku radnego Jarosława Litwiaka, również członka zespołu kontrolującego wydatki na promocję urzędu miasta i Centrum Kultury i Promocji, czy prawo moralne pozwala mu na kontrolowanie jednostki, z którą zawierał umowy? 

Kwestia ta została poruszona w poniedziałek (22 stycznia), podczas obrad rady miasta przez radnego Marcina Nazarewicza, również członka tego zespołu, i wywołała burzę. - Myślę, że to już jest pora, żeby mieszkańcom wyjaśnić, jak funkcjonuje nasza szanowna komisja rewizyjna. Otóż szanowni państwo, przewodnicząca Dorota Batiuk-Jankiewicz może sama o tym opowiedzieć. Co roku jej mama dostarcza kwiaty do urzędu miasta Jarosławia w ramach umowy. Pytanie, czy zachowuje obiektywizm (radna Dorota Batiuk-Jankiewicz – wyj. red.) w tej sytuacji, będąc przewodniczącą komisji rewizyjnej? Na poprzedniej sesji był temat, pan Jarosław Litwiak szeroko argumentował, są nagrania, że wykonuje na umowę zlecenie pracę w Centrum Kultury i Promocji. Jest to drugi członek naszej komisji i zespołu kontrolującego (wydatki na promocję – wyj. red.). Więc pytanie, czy można kontrolować własne czynności samemu? Warto byłoby wystąpić z tego zespołu i nie kontrolować, jeżeli mówimy o jakiejś etyce. Kiedy na spotkaniu zespołu kontrolującego chciałem poruszyć kwestię wydatków urzędu miasta właśnie na dostawy kwiatów, które stanowią jedną z form promocji, usłyszałem że to nie jest forma promocji. Dlaczego? Nie wiem – mówił radny Nazarewicz.

Reklama

 

Czy ktoś chce złamać przewodniczącą komisji rewizyjnej?

Ad vocem radna Dorota Batiuk-Jankiewicz poruszyła kwestię niedokończenia kontroli opłat za odpady komunalne, którą prowadzi zespół radnego Marcina Nazarewicza. - Pan próbuje mnie atakować, mówiąc że moja mama dostarcza kwiaty, proszę mi powiedzieć, w którym miejscu dochodzi do złamania prawa? Chciałam powiedzieć, że w momencie kiedy ustalaliśmy plan pracy komisji rewizyjnej, kiedy powoływaliśmy zespoły kontrolne, nie spotkałam się z taką uwagą, że powinnam się wyłączyć z tego zespołu. Mało tego ustalaliśmy przedmiot tej kontroli, ja zagłosowałam, by ta kontrola się odbyła. I powiem coś jeszcze, kiedy ta kontrola się odbywała, państwo robiliście rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. Bez informowania całej rady miasta próbowaliście poszerzyć zakres tej kontroli. Jeżeli my zgłaszaliśmy jakieś uwagi, byliśmy atakowani, że nie jesteśmy obiektywni. Panie radny, jeżeli pan chce we mnie uderzyć, proszę bardzo. Proszę próbować. Mnie to nie złamie. Naprawdę. Pan zagłosował, żebym była przewodniczącą komisji, trzeba było złożyć wniosek, żeby mnie odwołać. To co pan robi, to jest podłe! I to tylko i wyłącznie świadczy o panu – kończyła wypowiedź radna Batiuk-Jankiewicz.

Reklama

W podobne tony uderzył radny Jarosław Liwiak, również poruszył temat niezwoływania przez radnego Marcina Nazarewicza zespołu do kontroli wydatków na odbiór odpadów komunalnych (ale do tego tematu powrócimy w osobnym artykule). - Druga rzecz, obraża mnie pan po raz kolejny. Obraża pan panią Dorotę po raz kolejny. Ja już panu powiedziałem, że poszedł pan trochę za grubo, to się skończy gdzie indziej. (…) Jeżeli pan uważa, że to jest moje zatrudnienie i mój dochód przez cały rok, to gratuluję pomysłu. Gdy kontrolowaliśmy promocję skoczył pan do pani Doroty i do mnie, żeby nas wykluczyć z zespołu kontrolującego, bo my działamy we własnym interesie. Ja nie wiem, jaki ja mam interes w tym, że ja jestem zatrudniony w CKiP? Tak jak pan był zatrudniony kiedyś w komunikacji miejskiej. To tak nie działa – mówił radny Litwiak.

Przypomnijmy, że Marcin Nazarewicz, zanim został radnym, od wielu lat kierował zespołem informatyków w Urzędzie Miasta Jarosławia. Gdy został radnym w 2018 roku, nie mógł być pracownikiem urzędu. Zwolnił się i został zatrudniony w jednostce organizacyjnej podległej miastu - Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym, na co prawo mu zezwalało. W niedługim czasie złożył wypowiedzenie i i rozpoczął własną działalność gospodarczą. Gdyby kontrola zespołu obejmowała MZK, wypadałoby zadać radnemu Nazarewiczowi podobne pytanie, jakie stawiane jest radnym Jankiewicz i Litwiakowi. Ale kontrola MZK już nie obejmie, bo tego zakładu już po prostu nie ma.

Reklama

 

Co dementują sekretarz i burmistrz i jak to usłyszeli?

Wracając do obrad rady, jeszcze przed wypowiedzią radnych Jankiewicz i Litwiaka głos zabrała sekretarz miasta Magdalena Kapusta. - Chciałam zdementować informacje radnego Nazarewicza. Pani radna Batiuk-Jankiewicz nie ma zawartej umowy na dostawę kwiatów dla Urzędu Miasta Jarosławia – powiedziała ku zaskoczeniu niektórych uczestników i słuchaczy sesji.

W podobnym tonie wypowiedział się burmistrz miasta Waldemar Paluch. - Słyszę tutaj (…) nieprawidłowości z ust pana radnego, że pani Dorota dostarcza kwiaty do urzędu miasta – podkreślił.

Reklama

Na te wypowiedzi zareagował radny Mariusz Walter (PiS). - Ja nie wiem, co państwo słyszycie. Ja nie słyszałem żadnej wypowiedzi, żeby ktoś powiedział, że pani Dorota dostarcza kwiaty. Nic takiego nie słyszałem. Zresztą są nagrania, można sobie odtworzyć. A jedno co słyszę często, to jest przekręcanie moich wypowiedzi i innych radnych. Ta dyskusja w waszym wydaniu jest przepiękna. Ale nikt mi nie odpowiedział, czy ten plan jest realny. Dyskutujcie dalej o waszych interesach!

- odniósł się do tematu uchwały, która miała zostać przyjęta, czyli planu pracy komisji rewizyjnej na ten rok.

Reklama

Na te słowa natychmiast zareagował przewodniczący rady Szczepan Łąka (WZJ). - Czy pan nie za daleko wybiega, mówiąc o interesach?

Mariusz Walter przeprosił, ale dodał w kierunku prowadzącego obrady. - Przepraszam bardzo, ale proszę reagować, jak radny mówi o strzałach, bo czuję się, że ktoś chce mnie zastrzelić. Jak mówi, że grubo ktoś pojechał (...). To pan nie reaguje. Ale jak Walter coś powie...

Do dementowania przez sekretarz i burmistrza tego, co nie powiedział, odniósł się również sam zainteresowany, czyli Marcin Nazarewicz. - Dobrze, że jest to nagrywane, powiedziałem, że jest to mama pani radnej. Mam otwarty wynik postępowania przetargowego, można to sprawdzić w latach poprzednich. Jest to powszechnie dostępna wiedza. (…) Czy państwo jesteście w dobrym miejscu? - zwrócił się do radnej Batiuk-Jankiewicz i radnego Litwiaka. - Czy państwo powinniście kontrolować? Etycznie uważam, że nie! Ale to jest państwa i wyłącznie państwa sprawa. Ja bym nie kontrolował instytucji, z którą podpisałem umowę nawet jedną do roku, i stamtąd mam wynagrodzenie. I tyle. Koniec, kropka.

Reklama

Wymieniani radni nie dawali za wygraną. - Pan radny, nie ma zupełnie żadnych hamulców. I tutaj takie wymyśla historie. Ja się czuję w tym momencie obrażona jako przewodnicząca komisji rewizyjnej. Pan mówi, że ja spowalniam (prace zespołu kontrolującego – przyp. red.), bo moja mama dostarcza kwiaty do urzędu miasta. To nie jest żadna tajemnica, to wszystko jest na BIP-ie (Biuletyn Informacji Publicznej - wyj red.). Nie wiem, o co panu chodzi? - zwróciła się do radnego Marcina Nazarewicza radna, przewodnicząca komisji rewizyjnej Dorota Batiuk-Jankiewicz.

Dyskusję uciął radny Wiesław Strzępek, zwracając się do przewodniczącego. - Proponuję, skoro nie ma dyskusji na temat planu, byśmy przyjęli ten plan.

Reklama

 

Ewa KŁAK-ZARZECKA

 

***

O co chodzi radnemu Nazarewiczowi i czy jakieś historie wymyśla? Czego pani radna Dorota Batiuk-Jankiewicz nie rozumie? Albo pan Jarosław Litwiak, mówiąc o obrażaniu go i jego koleżanki radnej? Czemu pan przewodniczący oburza się, gdy radny Walter mówi o interesach? Czego państwo radni z tej dyskusji, która tylko jakiś ciąg dalszy miała na sesji, nie mogą pojąć?

Jest w Kodeksie postępowania administracyjnego art. 24 par. 1, który mówi o tym, że pracownik organu administracji publicznej podlega wyłączeniu od udziału w postępowaniu w sprawie, w której jest stroną albo pozostaje z jedną ze stron w takim stosunku prawnym, że wynik sprawy może mieć wpływ na jego prawa lub obowiązki. Podobnie w sprawie swego małżonka oraz krewnych i powinowatych do drugiego stopnia, itp. Jeżeli jakaś sprawa dotyka urzędnika, po prostu zostaje z niej wyłączony lub sam się wyłącza.

Reklama

Nie ma artykułu w ustawie samorządowej, który zabraniałby rodzinie radnego zawieranie umów z samorządem, w którego radzie zasiada jej członek. Nie ma artykułu w ustawie samorządowej, który jasno zabraniałby radnemu zawieranie umowy zlecenia z jednostką administracyjną urzędu miasta i pobieranie z niej wynagrodzenia. Nie ma przepisu podobnego do art. 24 Kpa, który wyłączałby radnego z prac komisji, która urząd lub takie jednostki kontroluje. Ale jest jeszcze coś takiego jak prawo moralne, prawo etyczne. Prawo niepisane, ale bardzo ważne w wyznaczaniu kanonów życia społecznego, a już na pewno kanonów funkcjonowania radnego, osoby publicznej, której mieszkańcy zaufali i jej powierzyli reprezentację.

Jeżeli państwo radni nadal tego nie rozumieją, to gratuluję im pojęcia misji radnego!

Tak na marginesie. Radny społecznik, który pobiera ponad 1 800 zł diety co miesiąc z urzędowej kasy niezależnie od tego, czy bierze udział w komisjach i sesji, czy nie, a także na wakacjach, gdy sesje i komisje się nie odbywają, jeżeli już musi, bo jest taki niezastąpiony, nie mógłby poprowadzić miejskiej imprezy - Dni Jarosławia społecznie, czyli za darmo, a nie za 1200 zł? Czy za tym społecznym działaniem zawsze muszą iść diety i wynagrodzenia?!

EKZ

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/02/2024 23:22
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Koniec w Kwietniu WP - niezalogowany 2024-01-25 09:01:55

    Koniec tej śmiesznej wierchuszki już w kwietniu wraz z tym marnym liściem na stanowisku głowy miasta, robią sobie biznesy kosztem nas mieszańców, brawo dla Pan Marcina Nazarewicza że nie boi się poruszać tematów prawdy!!!! Koniec z butami z Przemyskiej i układami, mieszkańcy obudzcie sie łupią nasze miasto jak mało, milionerzy..... WSTDY!! Czas na Zmiany wszystko lepiej tylko nie ten układ WP koniec już w kwietniu!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Blee - niezalogowany 2024-01-25 11:48:31

    Brawo Pan Marcin.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wieslawa - niezalogowany 2024-01-25 12:46:00

    A nie mowilam, juz ponad 8 lat temu: ze hipisi w garniturach wyjda jaroslawianom bokiem, zostawia miasto zaniedbane, w poteznych dlugach, ktore skoncza sie drenowaniem ich portfeli przez wiele, wiele lat. No ale spij durny narodzie snem glupiego, spij i snij o Taj Mahal nad Sanem

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo EkspresJaroslawski.pl




Reklama