PILNE

Nękają mnie i moją rodzinę

Nękają mnie i moją rodzinę

Na rozprawie sądowej dowiaduję się, że człowiek, który chodzi za mną z kamerą, nagrywa mnie i którego rzekomo pobiłem, bez leków nie funkcjonuje. Czego więc jeszcze mogę się spodziewać? Patrząc na to, co stało się w Gdańsku z prezydentem Pawłem Adamowiczem, jestem przerażony - mówi wójt gminy Wiązownica Marian RYZNAR.

Jak pan skomentuje fakt, że proces, w którym ma pan postawionych 9 zarzutów, właściwie proces dobiegający w Sądzie Okręgowym w Przemyślu końca, został przerwany i toczy się po raz trzeci od początku w pierwszej instancji?

– Wydaje mi się, że ktoś, kto ma wpływ dzisiaj na działanie sądów, bardzo tego pilnuje, stara się, by to postępowanie dało wynik przez niego oczekiwany. Ja nie widzę wytłumaczenia. Widzę tu próby nakierowywania sądu w jedynym słusznym kierunku, choć wierzę w niezawisłość sądu.

A w jakim kierunku, według pana oceny, to postępowanie zmierzało dwa lata temu?

– Nie wiem, w jakim kierunku. Wydaje mi się, że większość zarzutów, bezstronni świadkowie, związani w pewien pośredni sposób z tymi sprawami, dyskredytowali. Pojawili się też świadkowie polityczni. Oni zeznawali, że droga, na którą miałem rzekomo wyłudzić 300 tys. zł, nie była zniszczona przez ulewy. Dla przykładu jeden świadek woził wodę z Sanu, inny lubił rowerem tą drogą jeździć, chociaż tu nie mieszka. Podobnie z dożywianiem. Ten, kto w pierwszym roku nie wygrał przetargu, w kolejnym uznał nasze racje. Założył firmę bis i przetarg wygrał. W tym procesie dało się wyodrębnić tych świadków politycznych. Zaskoczyła mnie również aktywność pana senatora Mieczysława Golby. Podany jako świadek, chętnie opowiadał, jak na tej drodze nigdy nie było wody, jak w złym stanie była ta droga, ale mój obrońca podczas procesu wyjął pismo, w którym Mieczysław Golba jako poseł wniósł interwencję do mnie jako wójta, pisząc, że droga zamienia się w rwącą rzekę po ulewach, a mieszkający przy niej ludzie są zalewani. Tu jest pewna niespójność. Poza tym pewne służby nie mogły odnaleźć dowodu, że wypompowywały wodę, inna spółka nie pamiętała, że zawieszała kursy autobusu. Dziwne, ale nie dla mnie, bo wiem, kto za tym stoi.

To właśnie w dniu, gdy zeznawał senator Mieczysław Golba, rozprawa została przerwana. Dlaczego?

– W pierwszym postępowaniu przedprocesowym sześć zarzutów z dziewięciu sąd oddalił. Miał rozpatrzyć tylko trzy. Nie zgodziła się z tym prokuratora, która mnie oskarżała. Wniosła skargę do sądu apelacyjnego. Sąd apelacyjny pięć zarzutów wrócił do rozpatrzenia przez sąd okręgowy. Natomiast w przypadku zarzutu dotyczącego zakupu samochodu służbowego przyznał rację sądowi okręgowemu i zarzut ten oddalił. Wówczas Prokurator Generalny, zażądał całej dokumentacji i wniósł kasację do Sądu Najwyższego. Postępowanie w Sądzie Okręgowym w Przemyślu zostało przerwane. Po dwóch latach Sąd Najwyższy uznał, by zarzut dotyczący zakupu samochodu służbowego również został rozpatrzony w postępowaniu procesowym przez sąd okręgowy. Sąd Najwyższy nie przesądził o tym, czy zarzut jest zasadny, czy nie, tylko zlecił to zbadać Sądowi Okręgowemu w Przemyślu wraz z pozostałymi zarzutami.

Czy to jest powszechnie stosowane, że Prokurator Generalny skarży postanowienia sądowe?

– Nie mam zbyt dużego doświadczenia, ale coś niecoś słyszałem o działalności Prokuratora Generalnego. Kasacje przez niego składane dotyczyły zazwyczaj ciężkich gatunkowo spraw, na przykład zbyt niskich, jego zdaniem, wyroków za zabójstwa. Warto zadać sobie takie pytanie, czy oddalenie przez sąd zarzutu dotyczącego specyfikacji istotnych warunków zamówienia służbowego samochodu wymagało interwencji Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro, będącego jednocześnie prezesem Solidarnej Polski - partii, w której zarządzie zasiada również Senator Mieczysław Golba??

Skąd wzięło się aż tyle zarzutów? Prokuratura w urzędzie? Zaangażowanie Prokuratora Generalnego? W powiecie jest jedenaście gmin i protokoły pokontrolne służb w niektórych z nich też mają długie listy uchybień.

– Podłożem do tych zarzutów stał się protokół Najwyższej Izby Kontroli Delegatury w Rzeszowie, w którym znalazły się uchybienia, o których dziś mówimy. Odwołałem się od tego protokołu. I tak naprawdę 90 proc. tych ustaleń pokontrolnych zostało przez komisję odwoławczą NIK-u uchylone.

Skoro NIK oddalił większość uwag, to dlaczego zainteresowała się tym prokuratura?

– Prokuratura pojawiła się w naszej gminie na zaproszenie. Po donosach podpisanych i anonimowych. Gdyby wyjąć z akt prokuratorskich te donosy, to byłyby one o jedną trzecią chudsze. Sprawa donosów jest bardziej złożona. Po brutalnej kampanii wyborczej objąłem stanowisko wójta. Widziałem szereg nieprawidłowości, ale nie chciałem rozliczać mojego poprzednika, nie chciałem zwalniać ludzi z tamtego układu. Chciałem rozwijać tę gminę, więc postawiłem grubą kreskę. I to był błąd. Opozycja myślała inaczej, zaczęła ataki na mnie: jawne bądź skryte. Zaczęło się od dyktafonu i nagrywania wszystkich spotkań służbowych przez byłego sekretarza gminy. Wszystko wyszło, gdy zgubił dyktafon na schodach urzędu. Gdy się z nim pożegnałem, rozpoczęły się donosy. Przyznał się do nich w sadzie. Rozpoczęły się oskarżenia, kpiny, hejt, robienie ze mnie tajnego współpracownika. Został uruchomiony cały system nękania mnie. Organizowane były prowokacje. A o każdym działaniu powiadamiane były media. Byłem i jestem ciągle wzywany na komendy policji w Przeworsku, Lubaczowie, Jarosławiu. Podobnie członkowie mojej rodziny. Przez wszystkie lata robią to ci sami ludzie. Ich nazwiska pojawiają się w donosach. Uruchomiła się cała machina nienawiści, która dąży do tego, by mnie wyrugować. W kampanii wyborczej wywieszane były banery z postawionymi mi zarzutami. A zarzuty to nie wyrok. Do dziś są badane. Wracając do prokuratury, wzięła ona pierwotny protokół nie patrząc na to, że NIK wycofał się z większości uchybień. Szereg innych instytucji sprawdzało działalność naszego samorządu, np. Regionalna Izba Obrachunkowa, służby wojewody, i żadna z tych instytucji nie zauważyła tych przestępstw, które zauważyła prokuratura. I tak np. w przypadku dotacji na drogę, wojewoda weryfikował nasz wniosek, udzielił dotacji, ale jak się sprawa rozpoczęła i posądzono mnie o wyłudzenie, to wojewoda nie zareagował. Jeśli byłoby to wyłudzenie, zażądałby zwrotu dotacji.

Twierdzi pan, że jest pan nękany, mógł pan zawiadomić o tym policję czy prokuraturę.

– Zgłaszałem to na policję, do prokuratury i otrzymywałem odpowiedzi, że sprawca nie wykryty, że jestem osobą publiczną, to muszę być odporny. Ale to były wręcz próby fizycznego ataku na mnie, na moich synów w Radawie. Wiem, że w pewnym okresie były tworzone bojówki, by rozwalać imprezy, które organizowałem dla mieszkańców. Miałem nawet taką sytuację, że nieżyjący mieszkaniec Radawy wtargnął o dziewiątej wieczorem do domu i bez dzwonka, bez słowa „dobry wieczór” zaczął mi grozić, że oni mnie nauczą, jak z nimi nie zaczynać, jak nauczyli jakiegoś leśniczego. Takich przypadków było mnóstwo, można to prześledzić w gazetach. Żona złożyła wniosek na 70 tys. zł do Lokalnej Grupy Działania na dofinansowanie gospodarstwa agroturystycznego i już były donosy. Żona innego prominenta bierze miliony dotacji i nikt tego nie komentuje. Przypadek moich dzieci w Szówsku na Krzyżówce w czasie kampanii wyborczej. Nie wiem, jak tam było, bo nie byłem tam. Były moje dzieci i był poseł Mieczysław Golba. Ale wierzę własnym synom. Syn został zabrany bezpośrednio do karetki na noszach, byli tam policjanci, strażacy, dziwne. Ja rzekomo pobiłem pana Dworaka, rzekomo zniszczyłem mu telefon, policja została wezwana, ale nie zabezpieczyła telefonu, bo on nie chciał. Nie wezwała karetki, bo on nie chciał. Mój syn został uderzony przez samochód pana posła, a wręcz był atakowany przez policję, zabrano mu telefon, odebrano mu buty, ubranie. Nagle okazało się, że to on kopnął samochód. Drugi syn, który to widział i potwierdził zeznania brata, został okrzyknięty przestępcą i skazany za składanie fałszywych zeznań. A ma nagranie, gdzie pytał pana posła, czy mu grozi, a on mówił, że tak, że pożałuje. Sąd nie wziął tych nagrań pod uwagę. Ja nie chcę kwestionować wyroków sądu, ale droga dojścia do tego wyroku, budzi wiele wątpliwości. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś wróci do tych spraw.

Mieliśmy rozmawiać o sprawie, która po raz trzeci rozpoczęła się w przemyskim sądzie, a w pana odpowiedziach przewija się sprawa synów, sprawa o pobicie Alberta Dworaka.

– Tak. Ale jeśli ktoś poczyta, że wójt ma zarzut o pobicie jakiegoś młodego, niewinnego człowieka, mieszkańca tej gminy, a ma jeszcze 9 zarzutów w innej sprawie, a jego synowie to „przestępcy”, to co sobie pomyśli? I nie wie, że ten rzekomo pobity człowiek poszedł z polecenia radnego nagrywać mnie na środku pola, gdy jeździłem traktorem i kosiłem, w deszczowy, prawie, listopadowy dzień. Że ten człowiek nie pozwolił policji wezwać karetki, a wcześniej nagrał film, na którym teatralnym głosem mówi: „Pobił mnie wójt. Marian Jerzy Ryznar”. Ten człowiek zamiast szukać pomocy medycznej jedzie do ówczesnego członka zarządu powiatu jarosławskiego, a ten, jak zeznaje w sądzie, nie poznaje go, bo jest tak zakrwawiony. A na nagranym przez niego filmie widać tylko podrapany nos. Potem pobity jedzie do szpitala w Jarosławiu. Wraca i po kilku godzinach jedzie do senatora. Od senatora do własnego domu. Aż wreszcie obaj panowie wiozą go do szpitala do Rzeszowa. A za kilka dni film jest publikowany w mediach, a rzekomo poszkodowany udziela obszernych wywiadów, i przedstawia opinię z badań, na którą umawia go asystent senatora. Tak się zachowuje poszkodowany, pobity człowiek? O co tu chodzi? Mieszkańcy mojej gminy doskonale wiedzą, że ten sam człowiek chodził długi czas za mną z kamerą, nagrywał mnie na sesjach rady gminy, w urzędzie, wchodził bezczelnie do mojego gabinetu i tam mnie nagrywał, nawet w ubikacji. Że ten człowiek kilkanaście razy podjeżdżał pod mój dom, naciskał klakson, rzucał petardę. Że ten człowiek, który chlubi się z tego, że prowadzi stronę internetową senatora, tworzył stronę internetową z ośmieszającymi mnie wpisami. Wielokrotnie zgłaszałem to na policji, zgłaszałem w prokuraturze, że ten człowiek mnie nęka, ale odmówili wszczęcia postępowania. I nie doczekałem się, by on i ci, co mu to zlecali, zostali ukarani. Byłem bezsilny. Ten hejt, ten atak, potrącanie mnie łokciem podczas imprez w Radawie, to była zwykła prowokacja.

Uważa pan, że działał on na czyjeś zlecenie?

– A czy to przypadek, że ten człowiek pojawia się na środku pola i mnie nagrywa, czy to przypadek, że w innej sprawie oskarża mnie prokurator oddelegowany do Prokuratury Krajowej? Z tego co ja wiem, Prokuratora Krajowa została powołana do tego, by ścigać najpoważniejszych przestępców, w tym głównie przestępczość zorganizowaną, zajmującą się handlem bronią, terroryzmem, a tutaj tak wysoki rangą prokurator mnie oskarża, gdzie zarzuty są tego typu, że urzędniczce z 20-letnim stażem w urzędzie, z wyższym wykształceniem, którą powołałem na sekretarza, brakowało 2 czy 3 miesiące do wymaganego stażu na kierowniczym stanowisku. Zrobiłem tak, bo uznałem, że funkcja zastępcy kierownika również może być wliczona. Ale gdy to zostało zakwestionowane odwołałem ją i powołałem innego sekretarza. Dziś tą sprawą zajmuje się Prokuratura Krajowa. Komuś bardzo zależy, żebym został skazany i nie mógł pełnić funkcji wójta. Wierzę, że sądy zachowały swoją niezależność. Ale straciłem już dużo zdrowia, podobnie moja żona czy starszy syn. To już nie jest zabawa. Wszystkie granice zostały już przekroczone. A na rozprawie sądowej dowiaduję się, że człowiek, który chodzi za mną z kamerą, nagrywa mnie i którego rzekomo pobiłem, bez leków nie funkcjonuje. Czego więc jeszcze mogę się spodziewać? Patrząc na to, co stało się w Gdańsku z prezydentem Pawłem Adamowiczem, jestem przerażony.

Za tydzień ma pan kolejną rozprawę w sprawie, w której został pan oskarżony o pobicie Alberta Dworaka. Postępowanie sądowe zbliża się ku końcowi.

– Tak. Zostałem oskarżony o pobicie. Odbyło się czternaście rozpraw. Tyle co tam padło sprzeczności, senator Mieczysław Golba, jako świadek zeznawał, że w czasie, gdy Dworak poszedł do gabinetu lekarza, on przebywał na korytarzu szpitalnym wraz z ówczesnym członkiem zarządu powiatu, a członek zarządu zeznaje, że został sam, a senator poszedł wraz z Dworakiem do lekarza. Nikt na te sprzeczności nie reaguje. Ale gdy jeden z moich świadków, z jakiś prywatnych powodów, na pytanie obrońcy skłamał, że nie uczestniczył w pikiecie przed Sądem Okręgowym w Przemyślu w mojej obronie, co nie ma żadnego znaczenia w sprawie, od razu oskarżyciel posiłkowy wniósł zawiadomienie o składaniu fałszywych zeznań. Kobieta sama poddała się karze, otrzymała karę pieniężną w wysokości jednej emerytury. I już na kolejnej rozprawie obrońcy Dworaka wnoszą, jakich ja to mam karanych świadków. To nie są moi świadkowie. Ta kobieta zgłosiła się, bo policja w gazecie ogłaszała, że poszukuje świadków pobicia przez Mariana R. 26-letniego mieszkańca miejscowości Szówsko-Wola. Policja mnie skazała, zanim sprawa trafiła do sądu. A kobieta zeznała, że żadnego pobicia nie było. A tu senator mówi co innego, członek zarządu co innego, Dworak co innego. I nikt nie reaguje.

Ale przecież pan zgłosił możliwość popełnienia przestępstwa, a mianowicie składania fałszywych zeznań.

– Tak, jeśli ktoś skazuje za składanie fałszywych zeznań świadka, to dlaczego nie reaguje na to, co mówią inni świadkowie, którzy przecież pełnią ważne funkcje publiczne? Dlaczego nikt nie reaguje na to, co piszą obrońcy Alberta Dworaka w piśmie do prokuratury? Opisują, że go biłem, kopałem, a sam poszkodowany temu zaprzeczył przed sądem. Dlaczego nikt na to nie zareagował? Jak można to tolerować? Ktoś na siłę chce mnie zrobić przestępcą, a ja nie czuję się przestępcą. I tak samo jest w tej sprawie, czy w tej drugiej.

Na każdej rozprawie towarzyszą panu mieszkańcy, urzędnicy, pracownicy podległych panu instytucji. Pana przeciwnicy piszą w internecie, że zmusza ich pan do przyjazdu do sądu.

– Proszę ich zapytać, czy ktoś przyjechał do sądu pod presją? A z drugiej strony, proszę zobaczyć, czy wszyscy urzędnicy jeżdżą? Jadą ci, co chcą. Czasami dziwię się, że mieszkańcy nie są jeszcze znużeni tym. Ale oni podkreślają w rozmowach, że oni wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi i nie godzą się z tym. Znają wewnętrzny układ, jaki w gminie funkcjonuje. Mówią mi wprost: „Popieramy pana, nie chcemy pana zostawić samego, bo to jest niesprawiedliwość, nieuczciwość”. Oni nie tylko przychodzą do sądu mnie wspierać, oni swoje poparcie dla mnie wyrażają przy urnach wyborczych. Teraz, po tych wszystkich rozprawach sądowych, postępowaniach, zarzutach, otrzymałem jeszcze większe poparcie mieszkańców gminy, bo aż 70 procent. To o czymś świadczy, a moim kontrkandydatem był przecież członek dużej i mającej w naszej gminie poparcie partii, jaką jest PiS. Mało tego, to mieszkańcy wyeliminowali z rady gminy ludzi, którzy nazywali się opozycją, a tak naprawdę podburzali innych do działania przeciwko mnie, atakowali mnie, prowokowali na sesjach przed kamerami, zagłuszali mnie, wręcz rzucali w moim kierunku: „Uważaj, bo ci żyłka pęknie”. Mieszkańcy ich nie poparli. Dziś jest w radzie opozycja, czterech radnych, ale to jest naturalne. Rozmawiamy, oni proponują, sugerują mi, upominają się. Zaczyna być normalniej. Uważam ich za konstruktywną opozycję i mam nadzieję, że przez następne lata kadencji nie dadzą się wciągnąć w tę machinę nienawiści.

Dziękuję za rozmowę.

Ewa KŁAK-ZARZECKA

FOT. Ewa KŁAK-ZARZECKA

na rozprawie sądowej dowiaduję się, że człowiek, który chodzi za mną z kamerą, nagrywa mnie i którego rzekomo pobiłem, bez leków nie funkcjonuje. czego więc jeszcze mogę się spodziewać? patrząc na to, - komentarze opinie

  • gość 2019-02-04 09:08:03

    Pani redaktor chyba jest zakochana w Marianie. Chyba, że za te wszystkie pochlebne artykuły Maniek płaci.
    A proszę pani redaktor napisać gdzie zatrudniony jest synek Mariana? Nie przypadkiem w jednostce jemu podległej? Albo czyim sprzętem wykonuje usługi jego drugi synalek?
    Pani Redaktor, nikt by niewinnemu człowiekowi zarzutów nie stawiał.
    To tak samo jak Grzegorz P. - też był niewinny, że go CBA zatrzymało? Czy może też go nękają?
    Nie bądźmy śmieszni.

  • gość 2019-02-04 16:14:28

    Obrzydliwe że nawet Wójt gra śmiercią jakiegoś Adamowicza z drugiego końca Polski no ale czego się nie robi aby wyjść na biednego prześladowanego, w imię walki politycznej

  • gość 2019-02-04 18:29:33

    Hipokryta - fałszywość, dwulicowość, to najbardziej pasuje do działań oskarżonego Ryznara. Przy okazji pytanie, gdzie pracują synowa wójta i drugiego syna partnerka nie w jednostkach podległych gminie , np szkołach ? Czy to przypadek ? Do słów z wywiadu oskarżonego wójta się nie odnoszę, stek bzdur.

  • antyŻBIK - niezalogowany 2019-02-04 21:15:42

    A ile osób nękał i nęka Ryznar, znacznie znacznie więcej zaczynając od ponad 30 lat do chwili obecnej ?

  • Obserwator - niezalogowany 2019-02-06 10:22:01

    Arogancja i beszczelność tej gminnej władzy sięgnęły już dna Szanowni Państwo. Nie zapomnijcie wysłać sms na "Osobowość Roku". Smiechu warte!!!!

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ekspresjaroslawski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

EKZ-PRESS Ewa Kłak-Zarzecka z siedzibą w Jarosław 37-500 , Cerkiewna 3

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"