11°C pochmurno z przejaśnieniami

Panie burmistrzu, dym nas truje! 

Interwencje, Panie burmistrzu truje!  - zdjęcie, fotografia

Jesteśmy systematycznie, od lat truci dymami ze spalanych śmieci na działkach przy ulicy Sanowej – skarżą się mieszkańcy budynków przy ulicach Nad Sanem, Flisackiej, Sanowej i Zduńskiej. Urząd tłumaczy, że czasem trudno ustalić sprawcę palenia odpadów zielonych, bo… straż miejska ma braki kadrowe.

Mieszkańcy ulic Nad Sanem, Flisackiej, Sanowej i Zduńskiej interweniują u burmistrza, bo trudno już im żyć w tym miejscu. Choć okolica urokliwa, to dym z mokrej trawy, który systematycznie unosi się nad tą okolicą, wchodzi w każdą szczelinę w oknach. Nawet podczas 30-stopniowych upałów ciężko jest otworzyć okno, bo rano, w południe i wieczorem jest aż biało od dymu ze spalanych resztek. – Nawet na satelitarnych mapach Google widać dymy nad działkami. Nie są to sporadyczne wypalania, proceder trwa od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Tylko zimą nie ma tego problemu. Większość włodarzy na czele z burmistrzem i starostą jeździ codziennie tą trasą i nikomu to nie przeszkadza – skarżą się mieszkańcy. Twierdzą, że interwencje w straży miejskiej nie przynoszą skutku. Apelują więc do władz o zobowiązanie zarządu ogródków działkowych do wywożenia śmieci i kompostowania odpadów oraz zakazu ich spalania.

Urząd: palenie grozi mandatem

Ratusz na naszą interwencję odpowiada, że na terenie miasta obowiązuje bezwzględny zakaz wypalania śmieci i resztek organicznych, a jeśli ktoś go łamie, to musi liczyć się z mandatem.  – Straż Miejska w przypadku jednego z działkowców z ulicy Sanowej interweniowała już kilkukrotnie. Została temu panu wytoczona sprawa sądowa, ponieważ odmówił on zapłacenia mandatu. Większość interwencji funkcjonariuszy w tej części miasta powodowanych jest wypalaniem śmieci właśnie przez tego działkowca – twierdzi Hubert Ochmański, rzecznik prasowy burmistrza Jarosławia.

Działkowcy nie chcą interwencji bez zarządu

Dlaczego jednak wciąż dym dokucza mieszkańcom? Być może interwencji straży miejskiej jest jednak zbyt mało w tym rejonie? – Mieszkańcy, gdy dzwonią ze zgłoszeniem zwykle oczekują interwencji strażników miejskich „od razu”. Niestety, z powodu braków kadrowych patrole popołudniowe są mocno ograniczone i interwencja podejmowane są przeważnie następnego dnia. W efekcie, gdy patrol przyjeżdża z rana, nie ma śladów wypalania i trudno ustalić sprawcę. Podejmowane są już jednak działania, aby to zmienić – tłumaczy rzecznik. Nie wiadomo jednak, czy nawet większa liczba patroli byłaby rozwiązaniem. Powód? –  Niedawno odbyło się spotkanie jarosławskich działkowców z udziałem przedstawicieli urzędu miasta. Komunikat płynie jeden: działkowcy nie życzą sobie interwencji straży miejskiej na terenie ogródków działkowych bez wiedzy, zgody i obecności przedstawicieli zarządu. To także utrudnia interweniowanie – wyjaśnia Hubert Ochmański.

Miasto: odbieramy odpady, wystarczy zgłosić

 - Co my możemy jeszcze zrobić? W tej sprawie byliśmy już przecież wszędzie – żali się jedna z mieszkanek, której dotyczy ten problem. – Powinna tu zadziałać ochrona środowiska. Chroni się żaby i inne stworzenia. I bardzo dobrze. Tylko dlaczego pozwala się na to, by nas truł ciągle dym? – pyta. –  Problem będzie zapewne się jeszcze powtarzać, choć wcale tak być nie musi, bo wszystkie odpady zielone, w tym trawy czy gałęzie są bezpłatnie odbierane przez służby odpowiedzialne za czystość w mieście. Wystarczy to zgłosić, nie trzeba niczego palić – mówi rzecznik burmistrza.

Hubert LEWKOWICZ

 FOT. HUBERT Lewkowicz

Panie burmistrzu, dym nas truje!  komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Interwencje, Jarosław miasto - więcej informacji