20°C całkowite zachmurzenie

Po raz drugi wyśnili amerykański sen

Na największym festiwalu gitarowym na świecie, który w tym roku odbywał się w amerykańskim Louisville, jarosławski Felice Guitar Quartet był jedynym zespołem z Europy. Wygrali swoją kategorię, potwierdzając tym samym, że ubiegłoroczny sukces w USA nie był przypadkowy.

W tej chwili nie ma w środowisku gitarowym nikogo, kto nie wiedziałby kim są. W Polsce wygrali praktycznie wszystko, co było do wygrania. W ubiegłym roku nauczyciel Robert Polański wraz z dyrekcją szkoły i gronem życzliwych osób doprowadzili do tego, że udało się wyjechać na Międzynarodowy Konkurs Gitarowy Guitar Foundation of America, do Fullerton w Stanach Zjednoczonych. Kwartet z Jarosławia wygrał ten konkurs. W tym roku udało się ponownie wylecieć do USA. Jak mówi nauczyciel, jednym z motywów wyjazdu była chęć sprawdzenia, czy ubiegłoroczny sukces nie był jakimś wypadkiem przy pracy. Okazało się, że nie. Że są po prostu najlepsi.

Samolotem i samochodem

Do Chicago z Krakowa lecieli ponad 9 godzin. Na pokładzie oprócz muzyków były też gitary. Dzięki uprzejmości obsługi udało się uniknąć przewożenia instrumentów w luku bagażowym, więc gitary bezpiecznie doleciały nad Michigan. Z Chicago, które przywitało ich upałem, wypożyczonym samochodem, który prowadził ojciec jednej z członkiń zespołu – Janusz Kornatka, po sześciogodzinnej podróży dotarli do Louisville. To miasto większe od Rzeszowa, choć przy Chicago wydało im się niezbyt imponujące. – Widać duże różnice. Oczywiście, technika jest na wysokim poziomie, ale z drugiej strony można zobaczyć drewniane słupy z kablami – mówi Robert Polański. – Uderza zlepek różnych narodowości, religii – opowiada Olga Hala. – Na lotnisku w Chicago pracownicy służby celnej okazali się Polakami. Zresztą, w Chicago jest ich dużo, że można by było poradzić sobie bez znajomości języka angielskiego – zauważa Natalia Kornatka.

Znowu pierwsze miejsce!

Dni do występu były podporządkowane wyłącznie przygotowaniom do tego wydarzenia. Przerwy były właściwie tylko na jedzenie. Aż wreszcie nadeszła ta chwila, kiedy wystąpili w sali uniwersytetu w Louisville. Byli jedynymi Europejczykami, reszta to Amerykanie. Sama renoma GFA jest wystarczającą barierą, która nieco odstrasza potencjalnych chętnych. Wiadomo, że tu trzeba być naprawdę dobrym muzykiem czy zespołem. O godzinie 10 odbyło się losowanie kolejności, a wystąpić musieli już po 13. – Kiedy dowiedzieliśmy się, że za kilka godzin gramy, a nie byliśmy jeszcze przygotowani, musieliśmy ten proces znacznie przyspieszyć – wspomina Olga Hala. Ale zagrali dobrze. Bardzo dobrze. – Ten skrócony czas sprawił, że nie mogliśmy się rozwodzić nad tremą – relacjonuje Ola. – Nie było po prostu czasu na stres – dodaje Dorota Perczyńska. Robert Polański, który wysłuchał wszystkich występów, mówi, że rywalizacja przebiegała właściwie miedzy dwoma zespołami: Felice Guitar Quartet i amerykańskim duetem, który także zagrał znakomicie. Tylko oni się liczyli. Okazało się, że jarosławianie zajęli pierwsze miejsce, a tamten duet drugie. Miejsca trzeciego nie przyznano.

Wieczorne zwiedzanie Chicago

Po koncercie laureatów, który był transmitowany na żywo, przyszedł czas na zwiedzanie Chicago i spotkania z Polonią. Gościli w polonijnym radiu w Chicago. – Nigdy nie mieliśmy dotąd okazji wystąpić na żywo w radiu, więc było to dla nas nowe doświadczenie – opowiada Natalia Kornatka. – Chicago to cudowne miasto – przyznają zgodnie. Dzięki temu, że poznali Dominikanina – ojca Mateusza Kosiora (o. Mateusz w ub.r. sprawował posługę w klasztorze oo. Dominikanów w Jarosławiu – wyj. red.), mogli z bliska przyjrzeć się temu miastu. To właśnie ojciec Mateusz zabrał jarosławskich muzyków na wieczorne zwiedzanie Chicago. – Bardzo pomogła nam też pewna pani, która działa w środowisku polonijnym – mówi Olga Hala. – To cudowni ludzie, zapraszali nas na kolacje. Byli szczęśliwi, że mogli gościć polską młodzież. Podkreślali, że są bardzo dumni, że to właśnie Polacy wygrali konkurs – dodaje Robert Polański.

Tajemnica sukcesu

Felice Guitar Quartet to kwartet gitarowy złożony z uczniów Szkoły Muzycznej II stopnia Towarzystwa Muzycznego w Jarosławiu. Przez kilka lat kwartet grał w składzie: Natalia Kornatka, Dorota Perczyńska, Olga Hala i Karolina Wołoszyn. Po odejściu z zespołu Karoliny Wołoszyn jej miejsce zajął Kacper Kardasiński. – Z dziewczynami współpracuje mi się znakomicie – mówi Kacper. Jak dotąd, to właśnie Kacper, a także Dorota deklarują, że przyszłość chcieliby związać z gitarą. Gdzie tkwi tajemnica wyjątkowości, nie tylko na polskiej i europejskiej mapie, Felice Guitar Quartet? Praca i osobowość nauczyciela, indywidualne umiejętności muzyków, ich zdolność do pracy zespołowej, dobór tych a nie innych członków, pracowitość, dobór repertuaru? W jakim stopniu te składowe miały wpływ na to, że akurat oni sięgają po takie laury? – Sam do końca tego nie wiem. Myślę, że będą mądrzejszy za dziesięć, piętnaście lat, kiedy uda mi się to przeanalizować – mówi Robert Polański.

Pięć lat ciężkiej pracy

Na pewno wiele rzeczy jest podporządkowanych kwartetowi. Czwórka gitarzystów nie tylko poświęca mu swoje ewentualne indywidualne sukcesy (choć Dorota Perczyńska także odnosi sukcesy jako solistka), ale także sporo czasu wolnego i zwykłych życiowych przyjemności, z których korzysta większość młodych ludzi. Oprócz samego ćwiczenia czas zajmują też przygotowania. Grają tak dużo, że swoje naturalne paznokcie muszą wspierać tipsami. Ich klejenie, a potem piłowanie do indywidualnie wybranego kształtu, to jeden z elementów tych przygotowań. – Wszystko zależy od tego, co jest dla kogoś ważne. Z czegoś trzeba zrezygnować, coś odpuścić. Wolny czas przeznaczamy na naukę, ale od czasu do czasu udaje się gdzieś wyjść. Nie jest tak źle – zaznacza Natalia Kornatka.– To pięć lat pracy na pełnych obrotach. Bez taryfy ulgowej i bez przerw – mówi nauczyciel.

A teraz wakacje!

W polskim środowisku gitarowym nie ma uczelni, nie ma wykładowców, którzy nie znaliby jarosławskiego kwartetu. Co więcej, sukcesu na amerykańskiej ziemi gratulowali Robertowi Polańskiemu nie tylko gitarzyści. Został on zauważony także przez innych instrumentalistów. Kwartet jest też znakomitą, najlepszą wizytówką Jarosławia i Podkarpacia. Zresztą, zostało to zauważone. 28 czerwca, podczas gali Nagród Zarządu Województwa Podkarpackiego Felice Guitar Quartet otrzymał nagrodę zbiorową za szczególne osiągnięcia. Co dalej? Czy zespół może jeszcze osiągnąć coś więcej? – Będziemy o tym myśleć po wakacjach. Kiedyś trzeba zwolnić i zastanowić się, co można zrobić lepiej, co można poprawić. W tej chwili zespół ma zasłużony odpoczynek – uśmiecha się Robert Polański.

Hubert LEWKOWICZ

fot. Zbiory własne

 

Nie byłoby sukcesu w USA, gdyby nie pomoc i życzliwość wielu osób. Kwartet wraz z opiekunem dziękują wszystkim, a w szczególności: dyrektor Departamentu Szkolnictwa Artystycznego i Edukacji Kulturalnej MKiDN Lidii Skrzyniarz, wicedyrektorowi Departamentu Szkolnictwa Artystycznego i Edukacji Kulturalnej MKiDN Jarosławowi Wartakowi, dyrektorowi Centrum Edukacji Artystycznej dr. Zdzisławowi Bujanowskiemu, Elizie Kujan z Departamentu Szkolnictwa Artystycznego i Edukacji Kulturalnej w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, marszałkowi województwa podkarpackiego Władysławowi Ortylowi, senatorowi RP Mieczysławowi Golbie. Współorganizatorami wyjazdu kwartetu na koncert były: Centrum Edukacji Artystycznej i Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie.

Po raz drugi wyśnili amerykański sen komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się