PILNE

Wykonawca prac w parku nie zapłaci kary za opóźnienia. Miasto przegrało proces

Wykonawca prac w parku nie zapłaci kary za opóźnienia. Miasto przegrało proces
Portal ekspresjaroslawski.pl 17/09/2019 23:22
Hubert Lewkowicz

Wykonawca prac przy rewitalizacji parku – Techart z Piwody nie musi zapłacić miastu 78 tysięcy złotych kar umownych za opóźnienie oddania inwestycji. Tak zdecydował w poniedziałek 16 września Sąd Okręgowy w Przemyślu. Miasto musi też zapłacić blisko 3,5 tys. zł kosztów procesowych. Ale to nie koniec. Prezes Techart zapowiada, że teraz wystąpi o wypłatę przez miasto wynagrodzenia za roboty dodatkowe, które nie były objęte projektem.

To miasto pozwało wykonawcę, choć – jak wynikało z zeznań burmistrza, który jako świadek był przesłuchiwany w poniedziałek 16 września –  początkowo nie było zamiaru naliczania kar umownych. – Zawsze biorę pod uwagę dobro całej sprawy, dobro przedsiębiorcy, który wykonywał dla nas tę inwestycję, dlatego też nie naliczaliśmy żadnych kar, nawet wtedy, gdy pan Piotrowski (prezes Techart Sp. z o.o. – wyj. red.), poinformował, że proces realizacji inwestycji będzie wydłużony – mówił Waldemar Paluch przed sądem.  Jak wspomniał, wykonawca tłumaczył opóźnienia obfitymi opadami, więc miasto zwróciło się o opinię do Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej . – Faktycznie było tam wskazanie, że opady w 2018 roku były większe niż w poprzednich latach – przyznał burmistrz.  Sędzia Łukasz Rodatus pytał burmistrza, czy miasto poniosło konsekwencje finansowe wynikające z tego, że wystąpiło opóźnienie. – Nic mi nie wiadomo, dotacja nie była cofnięta i została wypłacona zgodnie z przepisami – odpowiadał W. Paluch. Burmistrz przyznał, że naliczenie kar umownych wynikło z zaleceń instytucji zarządzającej.

 

Korzenie przycięte, słupy nie te

W czasie przesłuchania mowa była także o przycięciu korzeni drzew, co spowodowało, że na jakiś czas prace zostały wstrzymane przez konserwatora zabytków. Burmistrz wskazał, że wykonawca przyznał, iż to jego wina i bierze odpowiedzialność na siebie i że sam będzie się kontaktował z konserwatorem. Z kolei Paweł Piotrowski, prezes Techaret, stwierdził jednak przed sądem, że nie czuje się winny, że wszystko było robione zgodnie z projektem i nie deklarował sam prac naprawczych, a zostały one na niego scedowane. Kwestią sporu są też maszty latarni, które m.in. okazały się zbyt niskie. Burmistrz mówił, że wykonawca proponował podbudowę, ale on nie wyraził na to zgody. Waldemar Paluch zeznał, że w specyfikacji było dokładnie określone, iż słupy miały być wyższe. Jak zeznawał prezes Piotrowski, jego firma zakupiła słupy, które były zgodne z projektem. – Zanim zamówiliśmy latarnie włoskie, zgłaszaliśmy inwestorom, że one się nie nadają i nie mogą współpracować z instalacją. Z urzędu miasta otrzymaliśmy informację, że mamy montować te latarnie, bo one są ładne i są w Luksemburgu na rynku. Zamówiliśmy dokładnie takie jak w projekcie i posiadamy je nadal. Posiadamy fakturę  – zeznawał P. Piotrowski. Dodał, że gdy okazało się, że te latarnie nie będą spełniały swojej roli, wówczas burmistrz zarządził, by słupy latarni miały 3,5 m.  – Nie jest prawdą, że sam zaproponowałem zamianę, bo działałbym na niekorzyść swojej spółki – mówił P. Piotrowski. Nowe słupy kosztowały spółkę 120 tys. i czekano na nie 6 tygodni.

 

Wykonawca: To było oszustwo

– Jeżeli burmistrz szuka winy u mnie, to najpierw niech poszuka u siebie. W dokumentacji prawie nic się nie zgadzało. Dla przykładu wskazuję przyłącze prądu. Okazało się, że w miejscu, w którym  mielimy podpiąć prąd, prądu tam nie było. To samo dotyczyło budowy alejek i podwiertów – zeznawał wykonawca. Jak mówił, po rozmowie z burmistrzem ustalenia były takie, że kary umownej nie będzie. Sędzia dopytywał, o przyczynę późniejszej zmiany decyzji burmistrza, pomimo wcześniejszych ustaleń. – Moim zdaniem było to oszustwo – mówił P. Piotrowski. – Z tego powodu my występujemy o zapłatę wynagrodzenia za roboty dodatkowe, które nie były objęte projektem  – zapowiedział. – Moim błędem było to, że kontynuowaliśmy prace, a powinniśmy zerwać umowę w grudniu 2017 roku, po wejściu konserwatora zabytków.

 

Dendrolog nie wiedział, że nadzoruje

Radca prawny urzędu miasta Andrzej Kozak pytał, czemu osoba wskazana przez wykonawcę w ofercie jako nadzór dendrologiczny była „martwą duszą”.  – Z zeznań wynikało, że on dowiedział się na sali sądowej, że miał nadzorować takie prace. Pan złożył oświadczenie pod odpowiedzialnością karną. Jak to się stało? – pytał prawnik urzędu. Paweł Piotrowski odpowiadał, że tak samo jak burmistrz ma pracowników, którzy zajmują się uzupełnianiem dokumentów. – Ja tego pana na oczy nie widziałem, aczkolwiek pewnie miał współpracować. Przez całą realizację zadania nikt nigdy nie wskazał tego pana, że on jest do czegokolwiek potrzebny. Były rady budowy, były protokoły do faktury, nikt nigdy z urzędu miasta nie żądał tego pana. Z tego co wiem, ten pan współpracował kiedyś z gminą miejską i na pewno on był potrzebny, ale gminie miejskiej, do otrzymania dotacji. Przez całą budowę nikt nigdy nie prosił o podpis tego pana – zeznawał wykonawca. P. Piotrowski mówił, że ze strony inwestora było „ciśnienie”, by do prac przystąpić szybko, bo są pieniądze do wydatkowania w tym roku. Stwierdził też, że jego firma wskazała jako dendrologa inną osobę, natomiast jego dokumenty nie były potrzebne do rozliczenia dotacji, ponieważ nie posiadał on specjalistycznych uprawnień. Pytany przez radcę urzędu o technologię wykonania wykopów, prezes Techart stwierdził, że wierzchnia warstwa była wykonywana mechanicznie, a głębsze – ręcznie, ale jego zdaniem to nie ma większego znaczenia. Radca urzędu zapytał też o to, jak były wynagradzane osoby pracujące. Sędzia uchylił jednak to pytanie. Stwierdził, że to ingeruje ono w tajemnicę przedsiębiorstwa. 

 

Sąd: Opóźnienia nie z winy wykonawcy

Po wysłuchaniu stron Sąd Okręgowy wydał wyrok, który o w całości oddalił powództwo i obciążył kosztami procesu powoda, czyli miasto. Jak mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Łukasz Rodatus,  między stronami nie było sporu dotyczącego samego faktu wystąpienia opóźnienia o 43 dni. Kwestią sporu było to, z jakiej to było przyczyny.  Sąd oddalił powództwo, gdyż doszedł do przekonania, że są trzy podstawowe przyczyny, które miały znaczenie. Pierwsza z nich to opady atmosferyczne. Wówczas, gdy była prowadzona inwestycja, liczba dni deszczowych pokrywa się prawie w całości z liczbą dni opóźnienia. – Drugą przyczyną, która legła u podstaw oddalenia powództwa to kwestia problematyki związanej z wyborem słupów oświetleniowych. Z uwagi na to, że nie ulega wątpliwości, iż te pierwotne słupy, które były wskazane w istotnych warunkach zamówienia, nie spełniły oczekiwań zamawiającego, ale przede wszystkim one nie spełniałyby w sposób bezpieczny swojej funkcji – mówił sędzia. Wyjaśniał, że za obie te kwestie, czyli pogodę i kwestię wyboru słupów,  strona pozwana nie ponosi odpowiedzialności. Sąd nie dostrzegł też następstw i skutków społecznych wykonania prac z opóźnieniem.

Jak powiedział nam po ogłoszeniu wyroku radca Andrzej Kozak, władze miasta jeszcze nie podjęły decyzji, czy będą się odwoływały od tego wyroku. Będą zasięgać opinii instytucji zarządzającej, która zaleciła naliczenie kar. 

Hubert Lewkowicz

FOT. Hubert Lewkowicz

wykonawca prac w parku nie zapłaci kary za opóźnienia. miasto przegrało proces - komentarze opinie

  • gość 2019-09-18 09:40:20

    nic o bursztynach układy w jarosławiu

  • Zbigniew Polit - niezalogowany 2019-09-18 09:58:15

    Opóźnienie, to pikuś. Wykonawca, zamiast wg umowy oczyścić całe ogrodzenie z rdzy do metalicznej stali, zamiast pomalować podkładem chlorokauczukowym i zamiast pomalować chlorokauczukową emalią, ponad 1000 mb. ogrodzenia razem z rdzą, pomalował podkładowym czarnym Unikorem. A miasto na to przystało. Dlaczego, skoro dostaliśmy pieniądze na ten remont ogrodzenia, praktycznie go nie wykonano?

  • gość 2019-09-18 10:17:59

    Panie burmistrzu, a kto ma nadzór merytoryczny nad tym wydziałem? za duzo prywaty, a za mało merytoryki, ale to sa państwo inzynierowie. gratuluje kadry w tym wydziale i nie tylko.

  • gość 2019-09-18 12:20:42

    O za inwestycje odpowiada pirozek tu powinien wkroczyć Prokurator
    lub CBA, a inspektor nadzoru to za co poucził diengi,
    dlaczego Burmistrza przed oblicze Sądu ciągać.

  • gość 2019-09-18 12:23:11

    O,bursztynowe ogrodzenie by nie rdzewiało

  • gość 2019-09-18 12:25:19

    A odbiór robót to w Chorwacji,czy w ratuszu

  • gość 2019-09-18 12:27:34

    A winko było czy nie,kto odpowie

  • Ron Jeremy - niezalogowany 2019-09-18 13:26:50

    To się nazywa pokerowa zagrywka. ;-)

  • gość 2019-09-18 21:25:03

    Zatkało kakao ??? !!!

  • tkr1953 - niezalogowany 2019-09-18 21:37:24

    Ciekawa metoda na dziadostwo wykonawcze a może i na inne sprawy związane z tym remontem, sprawa śmierdzi na odległość.

  • gość 2019-09-19 08:21:00

    W pewnym mieście pozwano wykonawcę o odsetki , dla jaj,a tak w tej sprawie NIK ,CBA Prokuratura,powinni zbadać podcięte korzenie, malowania i plac uciech

  • gość 2019-09-19 13:49:15

    Właściwy człowiek we właściwym miejscu

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ekspresjaroslawski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

EKZ-PRESS Ewa Kłak-Zarzecka z siedzibą w Jarosław 37-500 , Cerkiewna 3

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"