11°C słabe, przelotne opady deszczu

„Donos” robi karierę

Po ostatnich dyskusjach i przyjęciu rezolucji w Parlamencie Europejskim polskie społeczeństwo jest chyba jeszcze bardziej spolaryzowane, a nieprzyjazne obozy okopują się na swoich pozycjach. Z jednego z nich słychać donośne: „zdrada”, „hańba”. Swoją drogą, słowo hańba tak bardzo się zdewaluowało, że chyba nie wywiera już tak ponurego wrażenia, jakie wywierać powinno i nie brzmi tak złowrogo, jak brzmieć powinno. Hańba, haniebny, hańbiący – pojawiają się już w co drugiej wypowiedzi polityków. Ze „zdradą” jest zresztą zupełnie tak samo. A ostatnio zawrotną karierę robi też słowo „donos”, szczególnie używane w wyrażeniu „donos na Polskę”. Po głosowaniu nad rezolucją w Parlamencie Europejskim przez polski internet przelała się jakaś fala hejtu. „Lista zdrajców”, „zdrajca narodu polskiego”, „Targowica”, „lista wstydu” – to tylko niektóre z określeń, jakie pojawiły się w sieci po sławetnym głosowaniu nad rezolucją Europarlamentu w sprawie Polski.

Co to jest ten „donos na Polskę” i czy w ogóle można donieść na państwo? Słownik PWN tłumaczy, że donos to „oskarżenie, zwykle tajne, denuncjacja”. Tymczasem, donosem i to donosem na Polskę (!) nazywa się na wyprzódki fakt, że grupa posłów z Polski korzysta z prawa i niezbyt dobrze ocenia obecne rządu na forum europejskich gremiów. Może jednak to nie żaden to donos, bo nikt tego nie robi tajnie. Po drugie, po bezskutecznych nawoływaniach w parlamencie narodowym, mówi się o tym w parlamencie europejskim, który także jest naszym parlamentem. Za każdym razem trzeba, jak widać, powtarzać, że Unia to nie są żadni „oni”, że Unia to my. Przestańmy wreszcie patrzeć na Europę jak na obcych, wrogów, złych. Szukajmy tam sojuszników, a nie nieprzyjaciół.

 Po trzecie, jeśli już ktoś chce uznać podnoszenie dyskusji za „donos na Polskę” (z czym ja się nie zgadzam), to podobne „donosy” praktykowane były także i w minionych kadencjach. Internet nie zapomina i żadna to sztuka znaleźć w przepastnych jego zasobach świadectwa, że kiedyś na Polskę „donosiła” zupełnie inna ekipa. Po czwarte, jeśli już trzymać się tego donosu, to raczej powinno się mówić o donoszeniu na konkretne osoby, które podejmują konkretne decyzje. Czy troska o swój kraj, która czasem wyraża się także w postaci dyskusji w gronie europejskiej rodziny, może być w ogóle traktowana jako donos? Myślę, że to niewłaściwe słowo. Podobnie jak jako donosu nie traktowałem dyskusji o pewnej prywatnej telewizji, która to dyskusja kiedyś się na europejskie salony z Polski przeniosła. Europa to nasza rodzina, więc nie traktujmy jej jak złośliwego wroga.

„Donos” robi karierę komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się