Kłusownik z gminy Laszki wpadł w ręce policji i Straży Leśnej, gdy chciał wrzucić pozostałe łby, skóry i badyle do Sanu w Wysocku

44-letni kłusownik, mieszkaniec gminy Laszki w piątek, 26 stycznia nie miał szczęścia. Gdy chciał zutylizować pozostałe skóry, łby oraz badyle po skłusowanych jeleniach jego audi ugrzęzło na gruntowej drodze prowadzącej do Sanu w Wysocku. Mężczyzna nie wiedział, że jest obserwowany. Zdziwił się, gdy na miejsce przyjechała policja i Straż Leśna.

Działania 44-letniego kłusownika z gminy Laszki od dłuższego czasu były monitorowane przez Straż Leśną oraz członków Koła Łowieckiego „Sokół”. - Nocne patrole w łowisku wskazywały, że ktoś poruszając się samochodem osobowym drogami powiatowymi i gminnymi, kłusuje z bronią palną wyposażoną w celownik optyczny oraz prawdopodobnie, dodatkowymi przyrządami termowizyjnymi. Ofiarami padały zwierzęta łowne znajdujące się na terenie obwodu łowieckiego nr 93 – głównie sarny, jelenie ale również łosie, które są objęte całorocznym okresem ochronnym – mówi Damian Rębacz, nadleśniczy Nadleśnictwa Jarosław.

Mężczyźnie udawało się przez długi okres uniknąć odpowiedzialności. W piątek, 26 stycznia nie miał tyle szczęścia. - Jeden z kłusowników, chcąc zutylizować pozostałe skóry, łby oraz badyle po skłusowanych w okresie ochronnym jeleniach, ugrzązł na gruntowej drodze prowadzącej bezpośrednio do rzeki San. Nie spodziewał się, że jego działania są cały czas obserwowane i monitorowane. Jednemu z członków akcji pozostało tylko powiadomić funkcjonariuszy Straży Leśnej i policji o bieżącej sytuacji. W przyczepce było przewożone 4 skóry z łbami jeleni, 26 badyli oraz łeb sarny. Ile wcześniej takich „pozostałości” po procederze udało się wrzucić do pobliskiej rzeki - nie wiadomo – mówi nadleśniczy Damian Rębacz.

Nie potrafił się wytłumaczyć

Policjanci z Komisariatu Policji w Radymnie, którzy przybyli do Wysocka oraz Straż Leśna, zastali mężczyznę w pobliżu auta. Jak podaje oficer prasowy Komendy Powiatowej policji w Jarosławiu mężczyzna zachowywał się nerwowo i nie był w stanie logicznie wytłumaczyć, w jakim celu jechał drogą, zanim ugrzązł w błocie. - Policjanci zauważyli, że audi, na tylnym zderzaku posiada zabrudzenia koloru brunatnego. Po otwarciu bagażnika okazało się, że wewnątrz znajdują się części martwej zwierzyny łownej. Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny, w trakcie których zabezpieczyli truchło. W pojeździe znajdowały się też łuski po nabojach myśliwskich, nabój myśliwski oraz nóż – mówi asp. szt. Anna Długosz.

Policja przeszukała także posesję kłusownika. Zabezpieczyli tam siekierę i nóż, które służyły do rozbierania skłusowanych tusz zwierząt oraz 3 łby z porożem jeleni byków, narogi, 90 sztuk spreparowanych parostków samców sarny , 12 sztuk spreparowanych wieńców jeleni byków, które wskazywały na to, że są pozyskane nielegalnie.

Podczas przeszukania policjanci zabezpieczyli także 169 sztuk amunicji oraz 4 jednostki broni, na które mężczyzna posiadał zezwolenie. Dodatkowo znaleźli sprzęt termowizyjny oraz tłumiki.

44-letni mieszkaniec gminy Laszki, trafił do policyjnego aresztu. Funkcjonariusze przedstawili mężczyźnie zarzut kłusownictwa. - 44-latek, od października 2020 r. w Wysocku, Bobrówce, Laszkach, Miękiszu i Korzenicy oraz innych miejscowościach powiatu jarosławskiego, wszedł w posiadanie bezprawnie pozyskanych tusz oraz trofeów zwierząt łownych w postaci 15 sztuk jeleni byków oraz 3 sztuki łań, saren kozłów w ilości 90 sztuk i 8 sztuk kóz, a także 3 sztuki dzika – informuje asp. szt. Anna Długosz z Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu. - W toku dalszych czynności policjanci ustalili, że jeden ze skłusowanych dzików trafił do prywatnej chłodni, w przydomowej masarni, na terenie powiatu jarosławskiego. Zwierzę okazało się zarażone larwą włośnia. Dzik został zabezpieczony przy udziale powiatowego lekarza weterynarii do dalszych badań – dodaje.

Mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat.

- Należy skierować słowa podziękowania za determinację, odwagę, dyspozycyjność i umiejętność pracy w zespole pracownikom Nadleśnictwa Jarosław, funkcjonariuszom policji oraz członkom Koła Łowieckiego „Sokół” – mówi nadleśniczy Nadleśnictwa Jarosław Damian Rębacz. - To już druga, skuteczna akcja w roku 2024 naszego zespołu, która mam nadzieję odstraszy inne osoby, które mają w zamiarze wchodzić w nielegalne posiadanie mięsa z dzikich zwierząt - dodaje nadleśniczy.

Ekz

Fot. KPP Jarosław

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/02/2024 08:48

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Polak - niezalogowany 2024-01-31 10:34:49

    To samo powinni z nim zrobić co zrobił tym zwierzętom ,szmaciarz

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    5r4e - niezalogowany 2024-01-31 15:36:00

    jakby sie identyfikowal jako wilk to zamiast aktu oskarzenia moglby liczyc na prawna ochrone

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Smakosz - niezalogowany 2024-01-31 17:33:06

    Przecież wszyscy w okolicy wiedzą że kiełbaskę z dziczyzny można kupić u tego „podejrzanego” rzeźnika. Wiele ludzi kupowało ale nikt się już nie zastanawiał ani nie pytał skąd ma takie ilości .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.