4°C słabe opady deszczu

"Niemieckie popychle "

Bycie marszałkiem Sejmu zobowiązuje. Wicemarszałkiem także. Marszałek Wysokiej Izby winien być kimś, kto reprezentuje sobą styl i klasę. Dowód na marszałkowską klasę dał w ubiegłą niedzielę wicemarszałek Joachim Brudziński. Tenże w programie „Woronicza 17” nadawanym co tydzień ku uciesze jednych, a rozpaczy innych w TVP INFO, raczył był nazwać przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska „niemieckim popychlem”. Według słownikowej definicji popychle to: „człowiek mało zaradny, lekceważony i wykorzystywany przez innych”. Słowniki notują, że jest to słowo pogardliwe, a jego synonimami są: popychadło lub pomiotło.

Zdaję sobie sprawę, że sporo osób nie bierze poważnie słów, które padają we wzmiankowanej stacji telewizyjnej. Ta stacja jest tubą propagandową obecnej władzy w stopniu zdumiewającym. To już nie tylko czysto polityczne audycje, ale także te o tematyce gospodarczej. Ogólny obraz płynący z TVP INFO  jest jasny: obecna władza jest dobra, poprzednia była zła. Pokazuje się obrazki, jak to w minionej kadencji górnicy musieli protestować, a teraz są zadowoleni. Pokazuje się polskie firmy, które wreszcie teraz mają szansę na funkcjonowanie i podbój świata, bo za poprzedniej władzy nie było to możliwe. Wreszcie, prowadzący debaty polityczne w tej telewizji aż nazbyt wyraźnie prezentują, po której stronie sporu się ulokowali. 

Ale nawet pomimo wzięcia pod uwagę faktu, że słowa pana Brudzińskiego padły w tej stacji, nie można przejść obok nich obojętnie. Używanie takich stwierdzeń po prostu nie godzi się osobie, która pełni tak ważną funkcję. Nawet, jeśli bardzo nie lubi swego politycznego przeciwnika.  W internecie natychmiast zawrzało, a niektórzy z komentujących nie szczędzili wicemarszałkowi cierpkich słów, że to on raczej jest „popychlem” partyjnego prezesa.

Arogancja władzy jest tym boleśniejsza, że dotyczy ona ekipy, która szła z hasłami odnowy moralnej na ustach. A tymczasem mamy historię „córki leśniczego”. Gdyby kamera przyłapała któregokolwiek z ministrów poprzedniego  rządu w sytuacji, w której uwieczniła krótką pogawędkę ministrów Błaszczaka i Szyszki, PiS nie zostawiłby na swoich przeciwnikach suchej nitki.  Szkoda tylko, że nigdy nie dowiemy się, co naprawdę było w tej kopercie, którą Szyszko dał Błaszczakowi, a którą tenże Szyszce po czasie zwrócił, bo sytuację utrwaliła kamera znacznej telewizji. Czy było tam tylko zwykłe CV , czy jakieś np. miłosne wyznanie? Kto wie, co dla ministra byłoby lepsze...

"Niemieckie popychle " komentarze opinie

  • gość 2017-06-24 23:19:23

    Brudziński bruździ. I jakoś nic innego mi do głowy nie przychodzi. :-)

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ekspresjaroslawski.pl