Reklama

Nie chciała smrodu, dla swojej rodziny, trafiła do sądu

25/09/2018 17:53

Smród. Jak go udowodnić? Nie zapakują go przecież w teczkę aktówkę i nie zawiozą do Rzeszowa do marszałka, ani wojewody. Ani w kopertę nie nałapią i drogą pocztową nie wyślą. W garści wójtowi do urzędu gminy nie przyniosą. Ani na salę sadową nie wpuszczą.

A szkoda. Może wreszcie ktoś by zrozumiał, co to smród? Taki dławiący, słodki smród. Czuć go na drodze i na podwórku. I w kuchni. W salonie. Trzymiesięcznego Krzysia, który śpi w wózeczku, nie można schować przed smrodem.  Ani trzyletniego Jasia, ani pięcioletniej Kasi. Karol 10-letni miał więcej szczęścia, bo pojechał do szkoły muzycznej, Wróci jednak. Ale może już nie będzie śmierdziało? Pytamy panią Agatę, jakie to natężenie smrodu? – W skali od jeden do dziesięciu – „dwa” – odpowiada. Jest piątek, 16.30. I zaledwie 20 st. ciepła. Wychodzimy na zewnątrz. Po chwili silny podmuch wiatru. Smród się nasila. Pani Agata zaznacza, że teraz jest „trzy”. Pytamy, co się dzieje, gdy natężenie rośnie do 5 czy 7? – Smród jest nie do wytrzymania – mówi. Na skali pani Agaty jest tylko „trzy”, ale rozmowa staje się uciążliwa, obecność w Młynach też. Wskakujemy do samochodu. Kilka kilometrów w stronę granicy i jesteśmy na autostradzie. Smród pozostał za nami. Wraz z kolejką tirów ciągnących się od Centrum Handlowego „Korczowa Dolina” po samą granicę i wraz z mieszkańcami skazanymi na jego obecność mimo próśb, spotkań, protestów, blokady drogi.

Piękne, zielone Młyny

Reklama

Młyny miejscowość przygraniczna. Piękne, zielone tereny. Kolejka tirów od „Korczowej Doliny”. Długa, do samej granicy. Tak od lat. Wyczekujący na poboczu kierowcy, zaśmiecone krzaki. Zablokowana połowa drogi. Mieszkańcy pisali, prosili, ściągnęli posłankę Annę Schmidt-Rodziewicz. A ta ściągnęła na granicę wszystkie odpowiedzialne służby. Sprawa została częściowo załatwiona. Tiry mają być, ale tylko przejazdem. Kolejka ma zniknąć. Mieszkańcy marzą, by zniknął także smród.

Agata-Sadowska-Drapak jest jednym z wielu mieszkańców okolicznych wiosek, który włącza się we wszystkie akcje mające pomóc im w likwidacji uciążliwości, jakie przyszło im znosić. Na smród też nie chce się godzić. – Mam czwórkę dzieci, nie chcę by wychowywały się w tym smrodzie, w nim dorastały. My chcemy godnie żyć – mówi. Dlatego chętnie włączyła się w protest, który miał doprowadzić do zmniejszenia nasilenia smrodu, jaki dochodzi z Zakładu Zagospodarowania Odpadów, pełniącego funkcję Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów. – Prosiliśmy wójta o pomoc, zwłaszcza, że w kampanii wyborczej obiecał nam ten problem rozwiązać. Na nic się to zdało. Wójt trzyma z firmą „Empol”, która prowadzi instalację w Młynach, a nie ze swoimi mieszkańcami. „Empol” to główny sponsor gminnych imprez. Wójt nie przyjechał na żadne spotkanie, jakie było organizowane w związku z wysypiskiem – opowiada pani Agata. – Wysyła pracowników, ale to problemu nie umniejsza. Mieszkańcy pisali więc do innych urzędów. Do pana marszałka, wojewody, do wojewódzkiej inspekcji ochrony środowiska. Prosiliśmy, żeby nam pomogli. Ludzie powiedzieli, że jak nic nie zrobią z tym smrodem, zablokują drogę dojazdową do wysypiska. W końcu do tego doszło. Blokowaliśmy przez kilka godzin. Jaki był skutek? Zamiast wsparcia z gminy, ograniczenia uciążliwości, otrzymaliśmy wezwania do sądu. Ja, radny Zbigniew Olech z Korczowej oraz prezes spółdzielni rolniczej w Młynach, a zarazem radny z Młynów Ryszard Bocian. Zażądali od nas 45 tysięcy złotych odszkodowania za poniesione straty z powodu blokady. Pierwsza rozprawa była ugodowa, ale do ugody nie doszło – wspomina Agata Sadowska-Drapak wydarzenia sprzed roku.

Reklama

Zamiast zmniejszenia smrodu, dwie rozprawy w sądzie

Mieszkańcy przygranicznych wiosek zablokowali drogę dokładnie 10 października 2017 roku. Wcześniej spotkali się z władzami firmy „Empol”, przedstawicielami gminy Radymno, Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska 22 września. Jak twierdzą, próbowali dojść do porozumienia. Kolejnym krokiem miało być spotkanie w węższym gronie, ale do niego nie doszło. To spowodowało, że ludzie przyszli na blokadę. Władze firmy „Empol” uznały, że blokada spowodowała straty w działalności firmy. Ostatecznie postępowanie zostało skierowane przeciwko Agacie Sadowskiej-Drapak. Pierwsza rozprawa miała miejsce 12 września. Firma „Empol” oskarża mieszkankę, że zorganizowała bez wymaganego zgłoszenia zgromadzenie blokujące drogę dojazdową do zakładu pokrzywdzonej firmy. To jedna z rozpraw. Pół godziny wcześniej odbyła się inna rozprawa. Na ławie oskarżonych również zasiadła pani Agata. Tym razem firma „Empol” skarży ją o zniesławienie. Do tego, ich zdaniem, miało dojść podczas spotkania we wrześniu 2017 roku. – To jest najprostszy sposób, by zastraszyć mieszkańców. Wybiera się najsłabsze osoby. Kobietę, matkę trójki dzieci, ciężarną, bo wówczas byłam jeszcze w ciąży. Dziś Krzyś ma trzy miesiące – mówi. – W ten sposób można pokazać mieszkańcom: będziecie rozrabiać, to wszystkich spotka podobny los. Na razie mieszkańcy wzywani są jako świadkowie. To też dla ludzi nie jest przyjemne. Czy po takich przeżyciach będą chcieli w przyszłości walczyć o swoje prawa? Czy raczej będą milczeć? – pyta retorycznie. 

Reklama

Pełnomocnikowi zepsuł się samochód

W środę 12 września br. w salach jarosławskiego Sądu Rejonowego niewiele się wydarzyło. Wstawiła się pani Agata, jej adwokat. Pełnomocnik firmy „Empol” nie dojechał z Krakowa. Do sekretariatu sądu pół godziny przed rozprawą wpłynął mail, informujący, że mecenasowi zepsuł się samochód na autostradzie.

Obrońca pani Agaty twierdzi, że w takiej sytuacji sąd powinien umorzyć postępowanie: – Składaliśmy wniosek o nieuwzględnienie wniosku o odroczenie rozprawy i uznanie usprawiedliwienia nieobecności za nieprawidłowe. Konsekwencją nieprzyjęcia wniosku o odroczenie rozprawy i uznanie nieobecności pełnomocnika za nieusprawiedliwione powinno być umorzenie postępowania przez sąd. Stanowisko strony oskarżyciela prywatnego powinno być potraktowane jako odstąpienie od aktu oskarżenia. Zwróciłem się do sądu, żeby zobowiązał stronę do przedłożenia faktury za holowanie pojazdu i jego naprawę – wyjaśnił. Podczas obu postępowań sąd wyznaczył kolejne terminy na październik.

Reklama

Pani Agata jest spokojna, chociaż wie już, że na władze gminy nie może liczyć. Liczy natomiast na wybory samorządowe. – Może tym razem do władzy w naszej gminie dojdą ludzie, którym dobro mieszkańców będzie leżało na sercu – mówi.  

Ewa KŁAK-ZARZECKA

 

Ewa KŁAK-ZARZECKA

FOT. Ewa KŁAK-ZARZECKA

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-09-25 22:23:36

    Czy ta pani kandyduje do Rady Gminy ? Tak. Dobry sposób na kampanię, bo przecież wysypisko istnieje od lat, tiry także od kilku lat się przemieszczają.więc w roku wyborczym należy uaktywnić temat. jaki sposób ma ta pani aby owy "smród" zniknął ? kandydować na radną

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    marian - niezalogowany 2018-09-25 22:26:09

    szkoda kobiety, ale może jej ktoś pomoże , proszę się skontaktować ze Stowarzyszeniem Miłośników Ziemi Sieniawskiej tam są ludzie którzy wiedzą jak walczyć ze smrodem nawet w bataliach sądowych swoje przeszli i uratowali gminę Sieniawa od smrodu i zgliszcz odorowych , mam nadzieję że wreście posłowie i senatorowie wybrańcy narodu uchwalą ustawę odorową która zapewni wszystkim mieszkańcom czyste powietrze i uchroni nas przed wszystkimi fabrykami, firmami , fermami itp które zatruwają odorem powietrze a wybory tuż tuż

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-09-26 20:28:31

    Po przeczytaniu tego artykulu uwa.zam, ze Ta Pani walczy o lepsze jutro dla swojej rodziny i bliskich, stara sie wyzekwowac od obecnych a wczesniej od przyszlych kandydatow na samorzadowcow to co obiecywali w wyborach a o czym zapomnieli jak juz dostali sie na przyslowiowe stolki. Temat smieci przewija sie od wielu lat i od wielu lat jest tematem niewygodnym dla wszystkich. Naglasnianie sprawy spowodowalo dopiero ze cos drgnelo ale to nie zasluga naszych urzednikow tylko tych i okolicznych mieszkancow - wiosek oraz mediow. Wiem bo sledze prase i rozmawiam z ludzmi jak im sie zyje w sasiedztwie takich instalacji.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo EkspresJaroslawski.pl




Reklama