Życzenia z okazji Dnia Edukacji Narodowej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dlaczego polskie, rosyjskie i niemieckie dzieci po kilku latach edukacji w swoich krajach dostają tego specyficznego dla regionu smutnego wyrazu twarzy? A taki sam dzieciak z polskiej, niemeickiej czy rosyjskiej rodziny emigranckiej w USA czy nawet Kanadzie to zupełnie inne dziecko. Nie uszkodzone chciałoby się powiedzieć. Chętnie chodzące na zajęcia szkolne, uśmiechnięte, aktywne, niewyrachowane, pozbawione cynizmu, empatyczne, pozytywnie nastawione do świata. Dlaczego polscy, rosyjscy czy niemieccy/austriaccy nauczyciele są jakby z krzyża zdjęci, nieszczęśliwi, przybici, częstokroć mściwi i małostkowi? To nie jest wina genetyki, bo jak wspomniałem to także są dzieci polskiego, niemieckiego czy postsowieckiego pochodzenia. Co jest jeszcze ciekawsze: dziecko polskich emigrantów urodzone w USA lub tam przywiezione jeszcze przed rozpoczęciem edukacji w Polsce po ukończeniu kilku lat szkoły podstawowej w USA czy Kanadzie... "nadaje na zupełnie innych falach" niż rodzice. Wygląda to tak jakby rodzice przywieźli ze sobą z Polski jakieś "zakażenie", a ich dzieci nie? Jakby tego było mało, to "zakażenie" nie ima się na ogół ich dzieci. Jedyne co ich różni to fakt, że dzieci te nigdy nie uczęszczały do polskich placówek oświatowych, w przeciwieństwie do rodziców. To samo zauważają w USA i Kanadzie inne mniejszości narodowe z centralnej i wschodniej Europy. Chcesz zepsuć swoje dziecko, chcesz odebrać mu radość życia, poślij go do szkoły w Niemczech, Polsce lub którymś z państw postsowieckich.
"Polacy są tak agresywni, a to dlatego, ze nie ma słońca. Nieomal przez siedem miesiecy w roku, a lato nie jest gorące. Tylko zimno i pada, zino i pada na to miejsce w srodku Europy".
To akurat wynika z polskiej mentalności. a jak to mówi przysłowie: "Kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one". Dlatego Polacy wyjeżdżający za granicę dostosowują się do kultury panującej w innych krajach. Ale nie jest tak kolorowo jak piszesz. Fakt jest faktem, Amerykanie mają inną mentalność, bardziej przyjazną i radosną, ale są też dużo słabiej wykształconym narodem niż Polacy. Oni są bardziej ukierunkowani. W danej wąskiej dziedzinie owszem są specjalistami. Ale my często mamy wiedzę i umiejętności w dużo szerszym zakresie. Poza tymi dobrymi rzeczami w Stanach jest dużo więcej problemów niż u nas, bezdomność (w stanach 23 osoby na 10000 są bezdomne a w Polsce tylko 8), bieda (w USA 12% społeczeństwa w Polsce 6%), używki, rozboje, morderstwa, gwałty (średnio w Stanach Zjednoczonych przestępstwo z użyciem przemocy miało miejsce co 26 sekund, morderstwo co 31 minut, a gwałt co 4 minuty, w Polsce morderstwo co 17,5 godziny, gwałt co 8,5 godziny). Więc ten Amerykański "dobrobyt" jest okupiony innymi problemami. A dodatkowo u nas prawdziwy polski katolik nie modli się o to żeby jemu było lepiej, tylko sąsiadowi gorzej i to jest drugi powód dla którego u nas jest tak, a nie inaczej. Zmieńmy swoją mentalność, zacznijmy być życzliwi dla innych, przestańmy kraść, przestańmy dawać przyzwolenie na łapówkarstwo, kumoterstwo i inne patologiczne zachowania (np. poseł jadący 200 km/h powinien stracić prawo jazdy, a nie być chronionym i tłumaczonym przez gnoma z kotem). Niech każdy zmiany zacznie od siebie, gorąco zachęcam, to wtedy na pewno będzie żyło się nam lepiej.
Dlaczego polskie, rosyjskie i niemieckie dzieci po kilku latach edukacji w swoich krajach dostają tego specyficznego dla regionu smutnego wyrazu twarzy? A taki sam dzieciak z polskiej, niemeickiej czy rosyjskiej rodziny emigranckiej w USA czy nawet Kanadzie to zupełnie inne dziecko. Nie uszkodzone chciałoby się powiedzieć. Chętnie chodzące na zajęcia szkolne, uśmiechnięte, aktywne, niewyrachowane, pozbawione cynizmu, empatyczne, pozytywnie nastawione do świata. Dlaczego polscy, rosyjscy czy niemieccy/austriaccy nauczyciele są jakby z krzyża zdjęci, nieszczęśliwi, przybici, częstokroć mściwi i małostkowi? To nie jest wina genetyki, bo jak wspomniałem to także są dzieci polskiego, niemieckiego czy postsowieckiego pochodzenia. Co jest jeszcze ciekawsze: dziecko polskich emigrantów urodzone w USA lub tam przywiezione jeszcze przed rozpoczęciem edukacji w Polsce po ukończeniu kilku lat szkoły podstawowej w USA czy Kanadzie... "nadaje na zupełnie innych falach" niż rodzice. Wygląda to tak jakby rodzice przywieźli ze sobą z Polski jakieś "zakażenie", a ich dzieci nie? Jakby tego było mało, to "zakażenie" nie ima się na ogół ich dzieci. Jedyne co ich różni to fakt, że dzieci te nigdy nie uczęszczały do polskich placówek oświatowych, w przeciwieństwie do rodziców. To samo zauważają w USA i Kanadzie inne mniejszości narodowe z centralnej i wschodniej Europy. Chcesz zepsuć swoje dziecko, chcesz odebrać mu radość życia, poślij go do szkoły w Niemczech, Polsce lub którymś z państw postsowieckich.
"Polacy są tak agresywni, a to dlatego, ze nie ma słońca. Nieomal przez siedem miesiecy w roku, a lato nie jest gorące. Tylko zimno i pada, zino i pada na to miejsce w srodku Europy".
To akurat wynika z polskiej mentalności. a jak to mówi przysłowie: "Kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one". Dlatego Polacy wyjeżdżający za granicę dostosowują się do kultury panującej w innych krajach. Ale nie jest tak kolorowo jak piszesz. Fakt jest faktem, Amerykanie mają inną mentalność, bardziej przyjazną i radosną, ale są też dużo słabiej wykształconym narodem niż Polacy. Oni są bardziej ukierunkowani. W danej wąskiej dziedzinie owszem są specjalistami. Ale my często mamy wiedzę i umiejętności w dużo szerszym zakresie. Poza tymi dobrymi rzeczami w Stanach jest dużo więcej problemów niż u nas, bezdomność (w stanach 23 osoby na 10000 są bezdomne a w Polsce tylko 8), bieda (w USA 12% społeczeństwa w Polsce 6%), używki, rozboje, morderstwa, gwałty (średnio w Stanach Zjednoczonych przestępstwo z użyciem przemocy miało miejsce co 26 sekund, morderstwo co 31 minut, a gwałt co 4 minuty, w Polsce morderstwo co 17,5 godziny, gwałt co 8,5 godziny). Więc ten Amerykański "dobrobyt" jest okupiony innymi problemami. A dodatkowo u nas prawdziwy polski katolik nie modli się o to żeby jemu było lepiej, tylko sąsiadowi gorzej i to jest drugi powód dla którego u nas jest tak, a nie inaczej. Zmieńmy swoją mentalność, zacznijmy być życzliwi dla innych, przestańmy kraść, przestańmy dawać przyzwolenie na łapówkarstwo, kumoterstwo i inne patologiczne zachowania (np. poseł jadący 200 km/h powinien stracić prawo jazdy, a nie być chronionym i tłumaczonym przez gnoma z kotem). Niech każdy zmiany zacznie od siebie, gorąco zachęcam, to wtedy na pewno będzie żyło się nam lepiej.