Tym razem zabieramy Was z Ekspresowymi podróżami do Rzeplina w gminie Pruchnik. A tu chcemy pokazać wyjątkową kapliczkę posadowioną na lufie niemieckiego niszczyciela czołgów. Jeszcze do niedawna skryta pomiędzy polami, dziś wiedzie do niej droga wykonana po scaleniu gruntu na tym terenie.
To już jedenasty odcinek Ekspresowych podroży, w których pokazujemy Wam ciekawe zakątki ziemi jarosławskiej. Niektóre dobrze Wam znane, ale kryjące ciekawą, mało znaną historię. Ci, którzy interesują się lokalną historią, na pewno znajdą tu wiele inspiracji na niedalekie podróże.
Będzie nam miło, jeżeli nasz wakacyjny cykl stanie się powodem, do odwiedzenia przedstawianych przez nas miejsc. a może już ktoś wybrał się śladem Ekspresowych podróży? Dajcie nam znać!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dobry Wieczór Państwu. Z wykształcenia jestem politologiem, zarejestrowanym w Powiatowym Urzędzie Pracy w Jarosławiu. Wygląda na lufę niemieckiego działa samobieżnego "STuG III", kaliber 75 mm, na podwoziu gąsienicowym. STuG III były używane po II wojnie światowej przez armię syryjską jeszcze do 1979 roku. W okolicach Jarosławia, niemieckie załogi parkowały takie STuG-i w pobliży kluczowych dróg i skrzyżowań, czając się na nadciągające ze wschodu kolumny radzieckich czołgów typu T-34. W przypadku najpopularniejszej wersji L48 (długość lufy: 48 x 7.5 cm), przy zastosowaniu standardowej amunicji, zasięg skuteczny wynosił 1000 metrów - z takiej odległości można było przestrzelić pancerz burtowy czołgu T-34.
To jest lufa z Mardera :) i to bez cienia wątpliwości.
Wojna wiąże się z biedą. Pod koniec II wojny światowej Niemcom brakowało pieniędzy na czołgi, a za ceną jednego czołgu można było wyprodukować trzy działa samobieżne. Więc stawiano na takie właśnie STuG-i. Najbardziej popularny - produkowany w największej ilości - był STuG III. Podobnie z kapliczkami - zastosowanie lufy z wraku STuG-a było formą taniego pozyskania ważnego elementu konstrukcyjnego pod budowę kapliczki.
Trzeba być niespełna rozumu, by z maszyny zabijającej ludzi robić kapliczkę chrześcijańską. Wiem, że liczy się intencja, ale bez przesady. Czy rolnicy na Podkarpaciu, swoje mózgi przyorali pługami?
zgłoś się jutro do mojego gabinetu, wypiszę Ci to skierowanie do Choroszczy
Nigdy nie wierzyłam w rzucanie czarów ani magię, dopóki nie poznałam dr Ajayi, z którym skontaktowałam się za pomocą jego numeru telefonu: +2347084887094 na WhatsApp. Przechodziłam przez trudny okres w małżeństwie, ponieważ mój mąż powiedział, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego po 8 latach małżeństwa. Naprawdę kocham mojego męża, więc szukam pomocy, aby uporządkować sprawy w moim małżeństwie. Podczas przeglądania zobaczyłam, że pewien mężczyzna polecił dr Ajayi, ponieważ pomógł mu awansować w miejscu pracy za pomocą zaklęcia. Skontaktowałam się z dr Ajayi i wyjaśniłam mu, co mam zrobić, aby przywrócić spokój w moim domu po wykonaniu wszystkich jego instrukcji. Mój mąż zmienił zdanie i żyjemy szczęśliwie. Nigdy więcej nie wspomniał o rozwodzie. Skontaktuj się z dr Ajayi już dziś w sprawie jakichkolwiek problemów w związku lub w jakimkolwiek aspekcie życia, a on znajdzie rozwiązania Twojego problemu. Numer Viber / WhatsApp: +2347084887094 lub e-mail: [email protected]
Dobry Wieczór Państwu. Z wykształcenia jestem politologiem, zarejestrowanym w Powiatowym Urzędzie Pracy w Jarosławiu. Wygląda na lufę niemieckiego działa samobieżnego "STuG III", kaliber 75 mm, na podwoziu gąsienicowym. STuG III były używane po II wojnie światowej przez armię syryjską jeszcze do 1979 roku. W okolicach Jarosławia, niemieckie załogi parkowały takie STuG-i w pobliży kluczowych dróg i skrzyżowań, czając się na nadciągające ze wschodu kolumny radzieckich czołgów typu T-34. W przypadku najpopularniejszej wersji L48 (długość lufy: 48 x 7.5 cm), przy zastosowaniu standardowej amunicji, zasięg skuteczny wynosił 1000 metrów - z takiej odległości można było przestrzelić pancerz burtowy czołgu T-34.
To jest lufa z Mardera :) i to bez cienia wątpliwości.
Wojna wiąże się z biedą. Pod koniec II wojny światowej Niemcom brakowało pieniędzy na czołgi, a za ceną jednego czołgu można było wyprodukować trzy działa samobieżne. Więc stawiano na takie właśnie STuG-i. Najbardziej popularny - produkowany w największej ilości - był STuG III. Podobnie z kapliczkami - zastosowanie lufy z wraku STuG-a było formą taniego pozyskania ważnego elementu konstrukcyjnego pod budowę kapliczki.