PILNE
  • Fotka nr 0 z 4
  • Fotka nr 1 z 4
  • Fotka nr 2 z 4
  • Fotka nr 3 z 4

Wrocławski trębacz jazzowy rzucił na pół roku muzyczny biznes i ruszył pieszo na niezwykłą pielgrzymkę. Tylko on, trąbka, muzyka i kontemplacja. Tak przejdzie szlak świętego Jakuba, z Korczowej do Santiago de Compostela. Na trasie była i cerkiew w Jarosławiu. Bardzo chciał tu zagrać.

Gdy pod jarosławską cerkwią spotykam –  zupełnie przypadkowo – Piotra Damasiewicza, myślę: ot, kolejny turysta czy pielgrzym, który chce zobaczyć słynną ikonę. Nie wiem jeszcze, że ten postawny, wyglądający na wprawnego turystę człowiek z dużym plecakiem, to artysta, znakomity i ceniony trębacz jazzowy, który wyruszył właśnie w podroż życia. Idzie szlakiem świętego Jakuba z Korczowej do samego Santiago de Compostela w Hiszpanii. Po drodze gra recitale w świątyniach, które są na trasie. Gra i bada brzmienie. Tak spędzi pół roku.

 

Latał po świecie. Teraz idzie

– To trochę odpowiedź na to, czym się zajmowałem. Samoloty, zmiana kontynentów, zmiana państw i ciągła pogoń w biznesie muzycznym. Stwierdziłem, że trochę od tego ucieknę i pójdę w kontemplację. To mój pomysł na życie w najbliższych miesiącach – opowiada Piotr Damasiewicz, gdy zapraszamy go do naszej redakcji. 39-letni trębacz z Wrocławia to bardzo znana postać w świecie jazzu. Zdobywca Fryderyka 2012 w kategorii jazzowy debiut roku za album nagrany z orkiestrą Aukso.  Założył potem Power of the Horns, współpracował m.in. z portugalskim Red Trio i innymi formacjami. Jest kompozytorem, dyrygentem, improwizatorem i muzycznym edukatorem. Zjeździł i zlatał cały świat. A teraz idzie. Sam z trąbką.

 

Przy kapliczce w Prowansji

 

Od kilku dni pada deszcz, więc Piotr wykorzystuje okazję, by trochę podsuszyć rzeczy. Jest też czas na szybki przegląd sprzętu do rejestrowania dźwięku, zrzucenie materiału audio i wideo. Bardzo ważne, by wszystko działało bez zarzutu, bo materiał będzie podstawą do ważnego opracowania. Jak mówi, jego Camino de Santiago, ta jego Droga łączy kilka wymiarów: przeżycia osobiste, duchowe z artystycznymi i pracą badawczą.

– Jakiś czas temu współorganizowałem festiwal jazzowy w Prowansji. Chadzałem po wzgórzach i urzekła mnie mała, niepozornie wyglądająca i wcale nie taka ładna kapliczka. Zacząłem tam grać. Bardzo mi się spodobało to, że jestem tam sam z trąbką. Udało mi się zarejestrować fragment muzyki i potem  nawet puścić to w „Dwójce” – opowiada Piotr.

Po kilku latach wrócił do Prowansji i nagrał w tym miejscu dłuższy materiał, który ukaże się na płycie. Ale przy okazji muzyk stwierdził, że skoro rozwinął już solowe granie w kontemplacyjnym wymiarze, to dobrze by było to pogłębić: – Wpadłem na szlak świętego Jakuba. Wiele ludzi o nim mówi. Stwierdziłem, że pójdę tym szlakiem i będę grał w różnych miejscach sakralnych.

 

Ponad sto recitali

Wyruszył piechotą 13 maja z Korczowej na polsko-ukraińskiej granicy. W Santiago de Compostela ma zamiar się pojawić w październiku.

– Zostawienie życia na pół roku jest bardzo trudne. Jedzenie można wykombinować, ale rachunki, kredyty i inne rzeczy do opłacenia zostają. Ktoś mi więc poradził, bym pozyskał na to stypendialne środki. Napisałem wniosek do ministra kultury i dziedzictwa narodowego – opowiada.

I takie stypendium dostał. Temat pracy stypendialnej dotyczy charakterystyki brzmieniowej szlaku świętego Jakuba na dystansie 4 tysięcy kilometrów. Będzie badać wpływ tego brzmienia na zakres kontemplacji w obiektach sakralnych. Nie tylko w kościołach, ale i w synagogach, zborach. Bardzo chciał zagrać w jarosławskiej cerkwi, w której znajduje się ikona Matki Bożej „Brama Miłosierdzia”. Ta sama ikona, którą papież Franciszek wypożyczył do Watykanu, gdy inaugurował Rok Miłosierdzia. Ekumeniczny wymiar to jedno z założeń tej podróży. Jeśli zagra co najmniej co drugi dzień, będzie miał za sobą ponad sto recitali. Piotr Damasiewicz pomyślał więc, że otworzy przewód doktorski i opisze wpływ brzmienia na interpretację i  improwizację. Temat został przyjęty. Doktorat powstanie w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

 

Ząb nie zaczekał na Wrocław

Blisko półroczna podróż piesza nie może się obejść bez przygód. Piotra dopadły one już na samym początku, a właściwie jeszcze przed rozpoczęciem wędrówki. Co znaczy ból „ósemki” wiedzą ci, którzy go przeszli. Stomatolog we Wrocławiu stwierdził: trzeba rwać. Ale jak rwać, gdy już trzeba iść i jeszcze grać? A czas leci. Podróż życia wygrała z ekstrakcją. Do plecaka na wszelki wypadek wrzucił płytkę z wynikiem badania tomograficznego i ruszył do Korczowej. Miał zamiar z „ósemką” rozprawić się, gdy będzie szedł przez Wrocław. Planował kilka dni przerwy w rodzinnym mieście. Jednak gdy dotarł do Bolestraszyc, gdzie zagrał w kaplicy na terenie arboretum, ząb już tak bolał, że potrzebna była szybka interwencja. Pomogła dentystka w Przemyślu. Rwała na wyczucie, bo jej sprzęt nie mógł odtworzyć wyniku tomografu. Zabieg był udany. Kilka dni niespodziewanej przerwy na samym początku podroży pozwoliło mu odnaleźć rodzinę w naszym regionie.

 

Święci słuchają trąbki

W Przemyślu zagrał w kościele Karmelitów. Mimo wyrwanego zęba i bólu, które potęguje marsz, wyruszył dalej. Na antybiotyku. Do proboszczów z kościołów na szlaku  Jakuba pisze maila z trasy, esemesuje lub dzwoni. Jest wszędzie mile widziany. Jeśli akurat w kościele są ludzie, mogą wysłuchać niezwykłego koncertu na trąbkę solo. Piotr, jako improwizator, gra to, co akurat czuje. Czasem zrobi ukłon w stronę wiernych i zagra im coś na motywach znanej pieśni. Teraz jest maj, więc gra „Chwalcie łąki umajone”. Wszędzie wygląda to tak, że najpierw czyta jeden z psalmów, a potem już słychać trąbkę solo. Tak było też w cerkwi Przemienienia Pańskiego w Jarosławiu, gdzie tego recitalu słuchał kustosz sanktuarium ks. Krzysztof Błażejewski. W cerkwiach instrumenty nie są używane, zazwyczaj słychać śpiew, więc potrzebna jest zgoda na recital na trąbce. Ale Piotr po raz kolejny spotyka się z życzliwością. Wieczorem dźwięk trąbki rozchodzi się po murach cerkwi i niknie gdzieś za lśniącym ikonostasem. W przerwie na oddech artysty wtóruje mu dzwon jarosławskiej Kolegiaty oznajmiający Apel Jasnogórski. Tego niezwykłego koncertu słuchają święci patriarchowie i wszyscy święci z ikon. Słucha go też w bocznym ołtarzu Matka Boża – Brama Miłosierdzia.

 

Jestem pod wrażeniem Podkarpacia

W Przeworsku Piotr grał w bazylice Ducha Świętego. W podprzeworskim Dębowie po prostu wszedł do otwartego kościoła. Nie planował tu grać, ale wyciągnął trąbkę, rejestrator i tablet. Zagrał i ruszył dalej. W Rzeszowie wystąpił w synagodze, dziś galerii BWA. Po każdym koncercie jeszcze chwilę poświęca na rejestrowanie samego rozchodzenia się dźwięku. Klaszcze, tupie i nagrywa to, by badać, jak brzmienia się różnią od siebie w zależności, czy kościół jest drewniany, czy murowany, wysoki czy niski. Ale oprócz naukowych efektów, powstanie też książka reporterska. Na pewno na jej kartach znajdzie się i nasz region. Nie tylko dlatego, że tutaj wszystko się zaczęło. – Jestem pod wielkim wrażeniem Podkarpacia. Dolny Śląsk się nie umywa – powiada. – Gdyby mnie ktoś zrzucił jak ludzika Google'a i nie wiedziałbym, gdzie jestem, postawiłbym, że to jakaś bogata część Polski.

 

Hubert Lewkowicz

FOT. Ewa KŁAK-ZARZECKA , Hubert LEWKOWICZ, FB Piotra Damasiewicza

 

z trąbką na jakubowym szlaku - komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ekspresjaroslawski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

EKZ-PRESS Ewa Kłak-Zarzecka z siedzibą w Jarosław 37-500 , Cerkiewna 3

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"