Reklama

10 lat procesu, 100 świadków i uniewinnienie. Sąd apelacyjny nie kwestionuje, ale... cofa sprawę byłego wójta Mariana Ryznara do I instancji

Rozmawiamy z byłym wójtem gminy Wiązownica Marianem RYZNAREM o decyzji Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, która zapadła na posiedzeniu 15 stycznia br. Przypomnijmy, że postępowanie pierwszej instancji, czyli w Sądzie Okręgowym w Przemyślu trwało prawie 10 lat. Sąd przesłuchał około 100 świadków i zarówno byłego wójta, jak i trzech urzędników uniewinnił. Od tego postanowienia odwołał się prokurator krajowy. 

 

Jak skomentuje pan decyzję Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, który mimo że nie podważa uniewinnienia przez Sąd Okręgowy w Przemyślu, to jednak kieruje tę sprawę do ponownego rozpatrzenia przez pierwszą instancję?

- Trudno to dziś komentować. Każdy kto śledził tę sprawę przez te wszystkie lata, rozumie, dlaczego taki wyrok zapadł. Sąd nie zakwestionował, nie podważa uniewinnienia, tylko stwierdził, że sąd okręgowy, nie w tej procedurze co powinien, przeprowadził to postępowanie. Przez rok funkcjonowały przepisy przejściowe, one wprowadzały tak zwany proces kontradyktoryjny na wzór amerykańskiego procesu sądowego. W przeciwieństwie do postępowania, które jest teraz i jakie było przed 2015 rokiem, czyli tak zwane postępowanie inkwizycyjne. Całe orzeczenie sądu na tym się oparło. Uważam jednak, że gdybym był władnym, to uznałbym osiem zarzutów za rozpatrzone w sposób należyty, a jeden, który został umorzony szybciej i stał się prawomocny w trybie nadzwyczajnym został zgłoszony, to skierowałbym go do ponownego rozpatrzenia.

O który zarzut chodzi?

- Zarzut dotyczący zakupu samochodu się uprawomocnił. Sąd mnie uniewinnił. W tych przepisach przejściowych były takie zapisy, że jeżeli postępowanie się już uprawomocniło, to wtedy stosujemy procedurę inkwizycyjną. A do pozostałych należało stosować, bo wtedy akt oskarżenia wpłynął, procedurę kontradyktoryjną. I ona była prowadzona. A w przypadku tego postępowania, w którym, jako w pierwszym zostałem uniewinniony, powinno być prowadzone postępowanie według przepisów nowych, a nie przejściowych. A pozostałe były prowadzone w przejściowym.

Reklama

Czy odwołuje się pan od decyzji sądu apelacyjnego?

- Tak, piszemy skargę do Sądu Najwyższego na postanowienie Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Po prostu nie zgadzamy się z tym.

Jeżeli Sąd Najwyższy nie uzna waszej skargi, to co to będzie oznaczać?

- To oznacza brak ekonomiki procesowej. To takie niebezpieczne przeciąganie sprawy. Prawie dziesięć lat proces się toczył, około stu świadków przesłuchanych. I teraz co? Jeszcze raz to samo? Jestem uniewinniony, nie pozbawia mnie to żadnych praw, czy to ma być jeszcze raz wszystko powtarzane? Niech zadecyduje Sąd Najwyższy.

Czytelnicy nie pamiętają już nawet o co chodzi w tym postępowaniu. 

- Niestety, to już jest żenujące. Jeden z zarzutów mówi, że komisja nie przedstawiła kwoty na przetarg i ja nie unieważniłem przetargu na dożywanie dzieci w szkołach. A ustawa wyraźnie mówi, kiedy mogę unieważnić. I otrzymałbym kolejny zarzut z art. 231 – przekroczenie uprawnień. Nie mogłem tego unieważnić, bo ustawa literalnie wymienia, kiedy się unieważnia postępowanie przetargowe. To jest pułapka. I tu miałem trzy zarzuty. Kolejny zarzut dotyczył powołania sekretarza. Osoba ta pełniła obowiązki skarbnika, podpisywała różne decyzji przynoszące skutek finansowy, udzielała kontrasygnaty, robiła przelewy, wydawaliśmy miliony i nikt tego nie kwestionował, ale później nie uznano tego przy powołaniu tej osoby na sekretarza. Odwołałem ją wówczas, ale sprawa nadal trwa. Kolejny zarzut dotyczył zakupu samochodu do OSP Radawa. Nie zastrzegliśmy w przetargu, że nie może być automatycznej skrzyni biegu. Nie przewidziałem, że takie samochody mogą być na automatach. I nie chciałem takiego, gdyż później byłyby problemy z wyjazdem straży, bo remiza nie jest ogrzewana. Oferent się odwołał, że odrzuciliśmy jego ofertę, a my uznaliśmy jego odwołanie. Miał określony czas na ponowne złożenie oferty, ale nie zrobił tego. I przez to wypadł z postępowania przetargowego. Zakupiliśmy inny samochód, a zarzut był taki, że od komendanta straży. Oferent ten nie przyjeżdżał na rozprawy, potem sam powiedział, że się wycofał. Piąty zarzut dotyczył zakupu samochodu służbowego. Remont drogi z pieniędzy przeciwpowodziowych, to kolejny zarzut. Zakup żużla - kolejny. I sprzedaż działek. Tu była próba udowodnienia, że za trzy hektary działki rolnej gmina wzięłaby więcej niż  za działki budowlane. Taką pierwszą opinię napisał starszy rzeczoznawca, który później przepraszał w sądzie. I taką opinią dysponowała prokuratura, i to prokuratura krajowa, która się tym zajmowała. Była osoba, która chciała za całość dać 30 tys. zł, a gmina wzięła pół miliona, jeszcze powstały drogi, dziś jest tam osiedle domków jednorodzinnych.

Reklama

Wspomina pan o prokuraturze krajowej. Ta sprawa został otoczona jakąś wyjątkową opieką prokuratury, bo rzadko się zdarza by takie zarzuty trafiały aż tak wysoko i pomijały prokuratury rejonowe i okręgowe. 

- Tak, to prawda, zajmowała się tym prokuratura krajowa, która na co dzień zajmuje się terroryzmem, handlem bronią, zorganizowanymi grupami przestępczymi, itp. 

Dziękuję za rozmowę. 
 

Ewa KŁAK-ZARZECKA

Fot. EKZ

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/03/2024 04:28
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kapitan Żbik 2024-02-20 13:06:05

    Idą wybory samorządowe wielkimi krokami.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    stefek - niezalogowany 2024-02-20 16:47:06

    Ile kosztuje nas podatników konflikt senatora i byłego wójta.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zainteresowany - niezalogowany 2024-02-21 00:22:45

    Ile kosztowały podatników gminy Wiązownica,rządy byłego wójta?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo EkspresJaroslawski.pl




Reklama