Reklama

Dworak zeznawał w sądzie. Mieszkańcy wspierali wójta Ryznara

Dziś (czwartek, 22 lutego) przed Sądem Rejonowym w Jarosławiu swoje zeznania składał Albert Dworak, mieszkaniec Szówska, który oskarża wójta gminy Wiązownica Mariana Ryznara o pobicie. Wójt nie zgadza się z zarzutami. Na sali rozpraw doszło do konfrontacji, ale każda ze stron podtrzymała swoje zeznania. Podczas rozprawy zostały odtworzone także nagrania ze zdarzenia z 31 października 2016 r., po których wójt złożył oświadczenie, że nagrywał go nie tylko Albert Dworak, ale także radny gminy Wiązownica Tomasz Dec.

Przypomnijmy, że Albert Dworak powiadomił policję o pobiciu go przez wójta gminy Wiązownica Mariana Ryznara. Mieszkaniec twierdził, co podtrzymał dzisiaj w sądzie, że 31 października 2016 r. pojechał do Łapajówki, gdzie wójt kosił nieużytki gminne. O tym poinformował go radny Rady Gminy Wiązownica Tomasz Dec. Dworak zeznawał, że gdy nagrywał wójta jadącego ciągnikiem, ten wyskoczył z pojazdu, uderzył go i powalił go na ziemię, złamał mu nos i zniszczył telefon. Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu, która prowadziła postępowanie, postawiła wójtowi zarzut pobicia mieszkańca i zniszczenia mu mienia. Sąd zaocznie wydał wyrok nakazowy, ale wójt wyrok zaskarżył. W grudniu ub.r. ruszył proces w tej sprawie.

Czy adwokaci Dworaka opisali źle zdarzenie?

Reklama

W czwartek 22 lutego do Sądu Rejonowego w Jarosławiu przybyło ok. 70 mieszkańców gminy Wiązownica. Jak twierdzili, przyszli bronić wójta, a całe zajście sprzed ponad roku nazwali prowokacją, która ma pomóc odsunąć ich włodarza od władzy.

Przed sądem zeznania złożył poszkodowany Albert Dworak. Odpowiadał na pytania obrońcy wójta, samego wójta oraz sądu. A. Dworak zeznał, że gdy nagrywał pracującego wójta, ten wyskoczył z ciągnika, odebrał mu telefon, rzucił aparatem o ziemię, ale gdy go nie zniszczył, wrzucił telefon do kałuży.  Obrona oskarżonego pytała m.in., cytując zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożone przez obronę Alberta Dworaka, czy miał on rozległe siniaki na całym ciele, czy był kopany nogami w korpus ciała, czy został powalony przez oskarżonego na ziemię? Na co pokrzywdzony zeznał, że został jedynie dociśnięty do podłoża przez wójta, wójt próbował odebrać mu telefon, blokował mu prawą rękę, uderzył go w nos i zabrał telefon. Adwokat dopytywał jednak, czy miał on rozległe siniaki na całym ciele, na co A. Dworak odpowiedział, że tylko w miejscu, gdzie wójt skrępował mu rękę, gdy próbował zabrać telefon.

Reklama

Po tych zeznaniach adwokat zadał pokrzywdzonemu pytanie o opis czynu zawarty w jego zawiadomieniu do prokuratury. Pytał, czy taki opis zdarzenia przekazał on swojemu adwokatowi, czy było tak, jak zeznał przed sądem. Albert Dworak podtrzymał swoje zeznania i stwierdził, że może jego adwokaci źle to opisali.

Czy adwokaci poszkodowanego źle zinterpretowali orzeczenie lekarskie?

Podobne pytanie ze strony poszkodowanego padło, gdy obrona i sąd dopytywali o stan zdrowia pokrzywdzonego. Adwokat pytał, czy ma on problemy z wykonywaniem najprostszych czynności i zacytował fragment doniesienia do prokuratury: „Z uwagi na wykorzystanie siły fizycznej przeciwko osobie, która sama każdego dnia ma ogromne problemy  z wykonywaniem najprostszych czynności ze względu na swoje upośledzenie i stan zdrowia”. Albert Dworak próbował uniknąć odpowiedzi, tłumacząc, że to są dane wrażliwe. Sędzia zaznaczyła jednak, że pytany wyraził na to zgodę.

Reklama

Dworak wyjaśnił, że może stopień niepełnosprawności został źle zinterpretowany przez jego adwokatów. Tłumaczył, że w czasie zdarzenia posiadał stopień niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym (nie podajemy rodzaju schorzenia – wyj. red.), a obecnie ma stopień niepełnosprawności w stopniu lekkim.

Obrona wójta dodatkowo dopytywała o szczegóły zdarzeń po całym zajściu w Łapajówce. Albert Dworak zeznał, że na chwilę odzyskał w telefonie listę ostatnich połączeń i zadzwonił do radnego Tomasza Deca, który przebywał w swoim gospodarstwie. To Dec powiadomił policję. Z zeznań pokrzywdzonego wynika, że po całym zdarzeniu wstąpił do wujka Jana Żołyniaka (radny powiatu jarosławskiego – wyj. red.), który, gdy zobaczył krew na jego nosie, zaproponował, by udać się do szpitala. Pokrzywdzony wstąpił do domu, by schludniej się ubrać i miał spotkać się z wujkiem przed izbą przyjęć. Popołudniu natomiast, jak zeznał, udał się do firmy senatora Mieczysława Golby, a ten pisząc coś, zauważył, że pokrzywdzony źle się czuje. Zadecydował po tym, że udadzą się do Szpitala Wojewódzkiego nr 2 na SOR. Pokrzywdzony udał się swoim samochodem do domu, a senator pojechał po wspominanego wujka, a wraz z nim do Alberta Dworaka. Z zeznań pokrzywdzonego wynika, że w drodze do Rzeszowa senator kierował pojazdem, a wujek asekurował półleżącego na tylnym siedzeniu A. Dworka.

Reklama

W czasie czwartkowej rozprawy sąd zarządził konfrontacje. Odczytał fragment zeznań poszkodowanego oraz oskarżonego dotyczący samego zajścia na nieużytkach pod Łapajówką. Obaj potwierdzili swoje zeznania. Sąd zarządził także odtworzenie nagrań zdarzenia. Po ich obejrzeniu wójt złożył oświadczenie, że równoległe z Albertem Dworakiem nagrywał go radny Rady Gminy Wiązownica Tomasz Dec.

Sąd wyznaczył kolejną rozprawę. Więcej o przebiegu rozprawy we wtorkowym wydaniu Ekspresu. 

Ewa KŁAK-ZARZECKA

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-02-23 08:26:15

    Akurat trafiło na człowieka który należy do opozycyjnego obozu obecnego wójta. Nie popieram żadnej ze stron (jedni i drudzy są siebie warci), ale to nie oznacza że nie powinno się zwracać uwagi na cyrk jakie się tu odstawia . Ludzie kochani co on tam robił, po co nagrywał? No co za przypadek! Chłopak z Szówska OCZYWIŚCIE PRZYPADKIEM znalazł się w Łapajówce, i OCZYWIŚCIE PRZYPADKIEM był tam też wójt , ALE JAJA. No i nagrywał go bo to jest ekstremalnie niespotykane zjawisko CHŁOP W CIĄGNIKU wyobrażacie to sobie ? Nic absolutnie nie wskazuje na prowokacje, żeby mi tu ktoś czasami takich głupot nie pisał czasami. Jednak warto zauważyć że wójt jest urzędnikiem państwowym a co za tym idzie musi się liczyć z tym że może być nagrywany. Z drugiej strony nie wiemy ile razy coś takiego miało miejsce i jakie podłoże miała cała sytuacja, zgodnie z prawem bić nie wolno. Ale są też jakieś granice natręctwa. Wstyd że taka sprawa jest nagłaśniana i traktowana jak poważna. Mieliśmy już zbieg okoliczności że poseł jechał autem i no podobno potracił człowieka OCZYWIŚCIE PRZYPADKIEM syna wójta . Teraz mamy kolejny OCZYWISTY PRZYPADEK. Kończąc chciałem zwrócić tylko uwagę na jedną ważną rzecz. Wszyscy to widzą, widzą jaka żałosna gra się tutaj rozgrywa, da się z tym żyć, jednak jak żyć w kraju w którym sąd kierując się przepisami musi być ślepym na oczywiste okoliczności, niezależnie od skali absurdu, to jest w tym wszystkim lekko przerażające.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-02-23 16:23:55

    Jeżeli działania pana wójta byłyby przejrzyste i krystaliczne, to nie musiałby on włóczyć się po salach sądowych. Nie żal mi go ani trochę. Taki przyjął sposób prowadzenia polityki więc ma to, na co zasługuje. A do przedmówcy, który mówi o oczywistych przypadkach ... żałosne to są Pana wywody, a nie to, że ktoś chce pokazać nadużycia pana wójta. Jeżeli jest taki uczciwy i tak wspaniały, to dlaczego większość osób, które były "wspierać" go na rozprawie i tak ochoczo się wypowiadały do kamer lokalnej telewizji, są to osoby zależne od wójta. (żona młodego mężczyzny wypowiadającego się przed kamerą lokalnej telewizji i popierającego pana wójta jest gminnym pracownikiem, na filmie widać w tle wielu innych pracowników gminy, osoby spokrewnione z sołtysami wsi podległych pod wójta, etc. ) i to według Pana nie jest żałosne, że pan wójt pozbierał i przywiózł sobie klakierów do sądu? To gratuluje bezkrytyczności w ocenie wójta.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-02-23 17:34:21

    Proszę o czytanie ze zrozumieniem a dopiero później nazywanie moich wywodów żałosnymi . Napisałem jasno " Nie popieram żadnej ze stron (jedni i drudzy są siebie warci) " . Jednak mój przedmówca wykazuje tą naszą typową polską mentalność że jeżeli krytykujesz jedną stronę to pewnie popierasz drugą. Ja się wypowiadam jedynie w stosunku do tej sprawy, a dokładnie do zarzutów, a nie do całego chlewu jaki wokół tego się rozgrywa. Bo gdybym o tym drugim wspomniał, zaczęła by się licytacja kto, co komu, i kiedy . A nie mam ochoty na dyskusje nad tym która kupa bardziej śmierdzi .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo EkspresJaroslawski.pl




Reklama